6 APEK, KTÓRE POKOCHA TWOJE DZIECKO (WIEK 2-5)

„Mama daj apada!”

Słyszę to codziennie, czasem nawet zanim jeszcze otworzę oczy. Trafia mnie lekki szlag, gdy moje dziecko chce godzinami oglądać rozpakowywanie jajek.Zanim miałam dziecko, nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego, że „unboxing” jajek niespodzianek na YouTube to wielki biznes.

Jest jednak kilka apek, które zyskały moją aprobatę i są niezłym ratunkiem np. w samochodzie w drodze na basen.

1. Balloonimals

Moje młode zaczynały od tej aplikacji (oprócz klikania w pękające jajeczka i mówiące zwierzątka), więc polecam to dla najmłodszych – tak na wiek 1,5-2 lata, ale i starszym się podoba. Słodka jest ta aplikacja i rodziców też bawi – gdy pierwszy raz ją jeszcze na starym iPhonie odpaliłam, sama się tym bawiłam i przeszłam przez wszystkie baloniki wielokrotnie 😉

Nie ma to to jakichś specjalnych walorów edukacyjnych, chyba, że przyjmiemy, że nauka dmuchania przyda się w ramach ćwiczeń logopedycznych i nie będziemy przejmować się oplutym telefonem. Ale jest pięknie wykonane, kolorowe i super-interaktywne, a przecież nie samą edukacją dziecko żyje.

W wersji pełnej mamy 11 różnych zwierzątek do złożenia z nadmuchanych balonów. Balonik napełnia się „powietrzem” po dmuchnięciu w mikrofon (lub alternatywnie po przesunięciu palcem po ekranie „po baloniku”), następnie należy potrząsać telefonem aż do złożenia gotowego kształtu. Gotowym zwierzątkiem można się pobawić – i mnie i moje dzieciuchy śmieszył kichający pudel, ślimaki z wyłupiastymi oczami i skaczące baranki. Na koniec zwierzątko trzeba nadmuchać… aż pęknie 😉

Do pobrania: niestety tylko Appstore i Kindle Store.

2. LEGO® DUPLO® Zoo

Wszystkie gry LEGO dostępne w Appstorze i Google sklepie są moim zdaniem świetne. Ta, którą polecam na start wydaje mi się najbardziej rozbudowana jeśli chodzi o historię – to cała baja opowiedziana klockami, w której dziecko może uczestniczyć i podobała się zarówno mojemu starszakowi, jak i młodej.

Żyrafa i zając muszą dostarczyć urodzinową paczkę dla lwa, ale po drodze czekają na nich różne przygody, w których trzeba im pomóc. Żyrafa się boi wsiąść do samolotu i trzeba ją pociągnąć do niego za ogon (dzieci się chichrają!), lew nie chce się obudzić i trzeba wykombinować, co zrobić, zwierzaki w zoo dają wskazówki, jak dotrzeć do lwa itd. Super, bo i jest łamigłówka i piękne wykonanie i ładne filmiki w środku.

Nie ma zakupów w środku apki (zresztą w żadnych Duplo nie ma – jesteśmy więc bezpieczni), a historyjka jest na tyle długa, że zajmie dziecko na nawet pół godziny.

Do pobrania ze strony LEGO

Z Duplo dla najmłodszych polecam jeszcze bardzo:

LEGO® DUPLO® Food – otwieramy kafejkę i przygotowujemy lody i hamburgery, trzeba też ją posprzątać

LEGO® DUPLO® Train – budujemy pociąg i wozimy różności

LEGO® DUPLO® Circus – pokazy cyrkowe do wyboru

Wszystkie do przejrzenia tu na stronie LEGO.

3. Wood Puzzle

Jedne z najfajniejszych puzzli dla maluchów, jakie udało mi się wypatrzeć na Appstorze. Inne są albo za trudne dla najmłodszych, albo z gorszą grafiką, albo okraszone tysiącem reklam i dodatkowych opcji.

Tu mamy do wyboru 15 obrazków (od najłatwiejszego, w którym wstawia się całego dinozaura na miejsce, poprzez trudniejsze typu ustawianie kilku kaczuszek, po skomplikowane, składające się z wielu części) oraz dodatkowe 13 zestawów okolicznościowych związanych z różnymi świętami (Gwiazdka, Halloween etc.).

Ja moim maluchom musiałam wyłączyć rotację puzzli, bo sobie nie radziły z tym i groziło mi rzucanie telefonu na podłogę.

Jest muzyka w tle, ale da się ją wytrzymać a brawa za ułożone puzzle są motywacją dla dzieci, więc nie ma co wyłączać głosu.

Ściągnęłam teraz kolejną z serii tych puzzli, lepiej wykonaną i „świeższą”, ale jakoś nie zachwyciła moich dzieci tak jak ta najbardziej podstawowa wersja. Niestety apka jest płatna, ale warto moim zdaniem ją kupić.

Do pobrania w Appstore

Więcej o innych podobnych aplikacjach firmy Topisounds dla dzieci

4. Peek-A-Boo goes Camping

To jest gierka dla zupełnych glusiów, czyli maksymalnie dwulatków, chyba, że to pierwsza przygoda z tabletem dla dziecka, to też się nada. Jeśli oglądacie czasem TV Baby First, to znacie słodkiego Peek-A-Boo. Tu dzidzia chowa się na kempingu. Zadanie to wypatrzenie machającego Peek-A-Boo i wskazanie go palcem. Do tego jest ładna, dość spokojna muzyczka, która mnie nie wpienia i nawet jeśli jest włączona dłużej niż kilka minut, jestem w stanie tego słuchać.

To nie jedyne „Peek-A-Boo”, bo jest również aplikacja główna i podobne aplikacje Duplo, ale ta ma ładny obrazek i moim dzieciakom było łatwiej stuknąć w ekran niż przesuwać klocki, jak to trzeba robić w Duplowej.

Do pobrania: AppstoreGoogle Play

5. iPlay&Sing

Mimo, że to super staroć, to i mój 6-latek i 2-latka nadal w to grają, chociaż to raczej jest tak przygotowane na 3-5 lat. Do wyboru pisanie literek (paluszkiem po literce), zabawy kształtami, cyferkami, piosenki typu „Twinkle Twinkle Little Star”, labirynt. To typowo edukująca gra, powinna się spodobać więc nawet najbardziej nastawionym na rozwój dziecka rodzicom i rozwieszającym w domu na ścianie czarno-białe literki 😉 Jest w miarę intuicyjna, chociaż do niektórych części trzeba się dobrać (ale dzieci zazwyczaj sobie z tym radzą lepiej niż rodzice). Można ustawić sobie też swój avatar.

Pięknie mówione w British English! <3

Do pobrania: Appstore

6. Pou

Nie wiem, czy tę grę trzeba przedstawiać, bo pewnie wszystkim dobrze znana. Walor edukacyjny jest… yyyy… no niewielki. Ale Pou można nakarmić („O, mama, pacz, zjadł!”), można się z nim pobawić piłką („Mama, pacz: poing, poing, poing!”), umyć go, gdy jest brudny, więc maluchom się podoba. A do tego gry zręcznościowe, w większości za trudne dla dwulatków, ale już cztero-, pięciolatek ogarnie.

Ja też w to gram i wolę oryginalnego Pou niż jej inne darmowe odpowiedniki – może dlatego, że się przyzwyczaiłam, a może dlatego, że podoba mi się oszczędność grafik w tej wersji i nieprzeładowane kolory. Gierki zręcznościowe dla Pou też są fajne i jest ich dużo do wyboru i w chwilach nudy mogą być dobrą alternatywą dla 2034 czy innych.

Do pobrania: AppstoreGoogle Play

Czego za to nie polecam z gier, które kochają dzieci:

  1. Wszystkie gry typu „Food maker” – są zajmujące i pewnie nawet i edukujące, bo np. dzieciak uczy się, z czego robi się pączki, ale są też wyciąganiem pieniędzy na dodatki (dodatkowe smaki, naklejki, słomki, ozdóbki…). I wszystkie wyglądają tak samo a dziecko chce następne i następne i następne – bo „Mamo, mamo to są muffinki z Hello Kitty!”
  2. Wszystkie gry typu „Talking animal” – te z kolei dzieci cieszą, bo apka zmienia głos i wydaje się, że się ze zwierzakiem da porozumieć, ale rodziców doprowadzają do furii, do tego trzeba pamiętać, żeby wyłączyć tryb przemocy, bo inaczej dziecki pobiją kotka. Dla mnie super głupota.

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologicznie.pl – Napisany przez autora bloga.