GOŚCINNIE: 8 niezbędnych aplikacji dla mam

dziecko-aplikacja

Współczesna matka to maszyna wielozadaniowa. Jak zapanować nad potężną ilością informacji, którą muszą przerobić nasze „procesory” w ciągu dnia? Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Z pomocą przychodzą nam smartfony i aplikacje, które wykonają za nas sporo roboty. Tej umysłowej oczywiście.

Matką zostajemy już w momencie poczęcia. Co prawda jeszcze nie chodzimy z naszą pociechą po parku za rączkę, ale „za pępowinę” jak najbardziej. Musimy wykazać się odpowiedzialnością i poważnym podejściem do wielu zagadnień. Jak zapamiętać wszystkie istotne informacje? Jak nie przeoczyć witaminki i wizyty u lekarza? To właśnie miejsce na naszą pierwszą aplikację:

WomanLog Pregnancy – aplikacja z kalendarzem ciążowym, która tydzień po tygodniu przybliży nam rozwój naszego dziecka i pozwoli wyobrazić sobie naszą „fasolkę”. Ostrzeże nas przed możliwymi dolegliwościami na danym etapie ciąży i stanie na straży naszej wagi i ciąży. Możemy z nią stworzyć indywidualny pamiętnik ciąży z datami kopnięć i poruszeń czy zdjęciami z USG, a na koniec zgrać sobie informacje na dysk naszego komputera.

Dziecko na świecie, czujemy się na siłach na powrót do domu ze szpitala. W progu wita nas znajomy zapach domu, stawiamy pierwszy krok i nagle nasze uszy drażni skrzypnięcie panela na podłodze. W ślad za skrzypnięciem dociera do nas nowy dźwięk – to płacz naszego dziecka. Zaczyna się! Kiedy jadł? A może pieluszka? Nieee, no przecież przed wyjściem zmieniałam… muszę to gdzieś zacząć zapisywać. Standard przemyśleń pierwszego dnia w domu. Jak sobie pomóc?

Dziennik Maluszka – aplikacja, która ułatwi życie nawet najbardziej zakręconej mamie. Wiem to, sprawdzałam na sobie. Dziennik Maluszka zapamięta za nas pory karmień (z podziałem na karmienie piersią, mleko modyfikowane a później inne posiłki). Pozwoli nam ustalić cały rytm dnia dziecka pomagając nam w analizie czasu snu, częstotliwości drzemek czy długości snu nocnego. Zaplanuje za nas nawet kąpiel. Minus – nie wykąpie za nas dziecka. Ale myślę, że kiedyś się tego doczekamy.

Kiedy już względnie opanujemy plan dnia naszego malucha i poznamy się odpowiednio wzajemnie, przychodzi czas na wspólne wyjścia. Zaczynamy od spacerów, jednak maluch rośnie, potrzebuje dodatkowych atrakcji. Obowiązki powszednie, takie jak zakupy, również wymagają dodatkowych czynności. Jak znaleźć miejsca przyjazne dzieciom i ich rodzicom? Z pomocą przychodzi nam Kangur… i jego torba.

kangur

Torba Kangura – aplikacja przeznaczona dla mieszkańców dużych miast. Wystarczy wpisać wiek dziecka i rodzaj aktywności, jaką planujemy, a z Torby Kangura wyskoczy nam pełna lista proponowanych miejsc i aktywności w pobliżu miejsca, w którym się znajdujemy. Niezwykle przydatna aplikacja.

Kiedy już wybierzemy się w kilka miejsc z Panem Kangurem, kiedy odnajdziemy się jakoś w nowej sytuacji a nasz mózg zwolni obroty, możemy zacząć spokojnie oczekiwać na… grom z jasnego nieba. W najmniej oczekiwanym momencie dotrze do nas, że JESTEŚMY GRUBE! Czas najwyższy zadbać o siebie i wrócić do sylwetki sprzed ciąży.

Fat Secret – absolutny hit i najdoskonalsza ze wszystkich wymienianych tu aplikacji. Możemy dokumentować każdy dzień oddzielnym zdjęciem, zapisywać spożyte posiłki, których kalorie automatycznie wyliczy aplikacja. Podobnie będzie z aktywnościami fizycznymi od ścierania kurzu po wyciskanie sztangi. Na koniec dnia dostaniemy piękne wyliczenie spożytych i spalonych kalorii, a po dłuższym używaniu aplikacji obejrzymy szczegółowe statystyki i wahania naszej wagi, BMI i wszystkich wskaźników, jakie tylko uda nam się wprowadzić. HIT.

Kiedy już wrócimy do wymarzonej wagi, ułożymy sobie życie na nowo, staniemy na nogi i poczujemy, że odwaliłyśmy kawał dobrej, macierzyńskiej roboty pora na… szklane oczka na widok małych bobasków i tęskne wspomnienia do okresu, który z naszej pamięci podstępnie wymazał ból poporodowy, smak nieprzespanych nocy i dźwięk kolkowego płaczu. Pora naaa KOLEJNE DZIECKO!

Period Diary – używam od kilku miesięcy. Fantastyczny kalendarz menstruacyjny, który wyliczy nam dni płodne, przewidywany czas miesiączki a nawet, na podstawie naszych zapisków, przepowie nam, kiedy będzie bolała nas głowa, a kiedy chwyci nas w swoje szpony PMS. Brakuje jeszcze tylko zdalnego SMS-a do męża z informacją o tym, że „nadchodzą TE dni, dla własnego bezpieczeństwa udaj się do schronu”.

Na dzisiaj to tyle. Spragnionych dodatkowej wiedzy na temat opisywanych aplikacji i kilku innych propozycji zapraszam na film Kamila Newczyńskiego, który udowodnił, że na matkach zna się lepiej niż niejeden doświadczony mąż ;-)

Autorka: Malwina Bakalarz | Bakusiowo.pl