ELEKTRONICZNE NIANIE: PRAKTYCZNA POMOC CZY ZBĘDNY GADŻET?

W XXI wieku niemal w każdym domu znaleźć możemy urządzenia elektroniczne, które ułatwiają życie ich użytkownikom. Czy jednak elektronika może zastąpić człowieka w opiece nad dzieckiem?

Czym są elektroniczne nianie?

Od kilku lat na rynku RTV i AGD istnieją tak zwane „elektroniczne nianie”, dzięki którym możemy monitorować poczynania naszego maleństwa, przebywając w innym pomieszczeniu. Urządzenia te zazwyczaj składają się z dwóch części: nadajnika, który ustawia się w pobliżu łóżeczka i odbiornika, który rodzic powinien mieć zawsze przy sobie. W zależności od tego, jaki sprzęt wybierzemy, posiada on różne funkcje.

Rodzaje niani elektronicznych

Decydując się na taki sprzęt, warto zastanowić się, jakie mamy wobec niego oczekiwania, a także ocenić zasobność swojego portfela. Ceny bowiem wahają się od 100 do nawet 1000 zł. Najprostsze elektroniczne nianie mają za zadanie emitować płacz dziecka do odbiornika, aby rodzic przebywający w innym pokoju mógł go usłyszeć. Wraz ze wzrostem ceny zwiększa się dodatkowo wbudowana ilość gadżetów, np. możliwość odtwarzania kołysanek czy nagranego głosu opiekuna, lampka nocna, czujnik oddechu, a nawet wideo rejestrator. Najważniejsze jednak jest to, by sprawdzać zasięg takiego akcesorium. Im większa odległość, na którą urządzenie pozwala się oddalić bez utraty jakości sygnału, tym lepiej dla użytkownika. Zaleca się także zakup takiej niani, której baterie wytrzymają przynajmniej kilka godzin pracy na akumulatorach (zwykłe baterie zazwyczaj szybko się wyczerpują).

Nianie w oczach rodziców

O użyteczności sprzętu zdalnej opieki nad dzieckiem najlepiej wiedzą osoby, które miały okazję z niego korzystać. Opinie rodziców na ten temat w większości są pozytywne: – Dzięki niani mogę spokojnie udać się do kuchni i przygotować obiad, bez obaw, że maleństwu coś się stanie. – mówi Lucyna, mama kilkumiesięcznego chłopca. Zdanie to podziela także ojciec dziecka – Wracając z pracy jestem zmęczony. Wątpię, bym był w stanie usłyszeć płacz dziecka, ucinając sobie drzemkę w innym pokoju – dodaje. – Teraz? Nie mam z tym najmniejszego problemu!

Innego zdania jest Pani Teresa, kobieta, która wychowała dwójkę dzieci bez pomocy elektroniki: – Moje dzieci wychowywały się bez pomocy gadżetów. Nie wierzę, żeby jakiś sprzęt elektroniczny zastąpił matczyną czujność i troskę, nie ma takiej opcji – stanowczo odpowiada, dodając – Mój syn z żoną zdecydowali się na zakup tego urządzenia i kilka razy mieli fałszywy alarm, że dziecko dostało bezdechu. Przysporzyło im to niemało stresu, na szczęście okazało się, że to po prostu zakłócenia.

Co prawda miłość i troska rodzicielska jest darem niezastąpionym i żadne elektroniczne urządzenie nie może się z nim równać. Mimo to, zwłaszcza świeżo upieczonym rodzicom, taki sprzęt może pomóc w organizacji czasu, odsypianiu ciężkich nocy czy zajmowaniu się pozostałymi obowiązkami.

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologicznie.pl – Napisany przez autora bloga.