Cortana – nowy flagowy produkt Microsoftu

Cortana_WP8

Wraz z sukcesem personalnych asystentów wzrasta ich użyteczność. Coraz więcej produktów korzysta z rozwiązań proponowanych przez Apple (Siri), Google (Google Now) czy Microsoft (Cortana). Ten ostatni już niedługo wejdzie w segment samochodów. Microsoft chce w ten sposób poszerzyć swoje działania o ten segment rynku. Jakie są szanse, że Cortana stanie się jednym z kluczowych programów firmy?

Cortana stała się jednym z produktów, na których Microsoft skupił się, obserwując aktywność innych graczy rynkowych. Apple już kilka lat temu intensyfikował prace nad rozwojem wirtualnego asystenta, który zarządzałby danymi użytkowników. Pomimo irytujących błędów, Siri dość szybko znalazł swoich zwolenników.

Jednocześnie swój produkt wprowadzał Google (Google Now), co ostatecznie przekonało Microsoft do rozwoju Cortany. Debiut na rynku nastąpił w kwietniu 2014 roku i został oceniony pozytywnie. Zarówno przez specjalistów jak i zwykłych użytkowników. To skłoniło ekipę z Redmond do ekspansji na inne platformy – w sierpniu ogłoszono m.in. wejście na Androidy (na razie tylko w USA), wcześniej rozwój Windowsa 10 pociągnął za sobą implementacje na prawie wszystkie urządzenia tego środowiska (wciąż bez XBoxa One, który jednak w najbliższym czasie również zostanie zespolony ze środowiskiem Cortany).

Co ważne, Microsoft nie wyklucza kolejnych implementacji. Ostatnio coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu Cortany do samochodów nowej generacji. Inaczej rzecz ujmując, technologiczni giganci będą chcieli podarować nam program, który wspomoże nas dosłownie w każdej chwili naszego życia i będzie działać symultanicznie na wielu platformach codziennego użytku.

Czym jest dokładnie Cortana? To wirtualny asystent, którego celem jest wspomaganie codziennych czynności użytkowników. Ułatwia on pracę z urządzeniami, usprawni tworzenie notatek, powiadomień, przypomnień, alarmów, wyszukiwanie wiadomości etc. Chyba najważniejsze jest jednak to, że program ten „uczy się” zachowań, przez co serwowane dane z czasem stają się coraz bardziej dopasowane do realnych potrzeb użytkowników.

Oczywiście, oznacza to dzielenie się danymi (Cortana, tak jak Siri czy Google Now, potrzebuje dostępu do kalendarza, wykonanych połączeń, wiadomości, historii przeglądania, maili etc.). Ale zbiór danych pozwala programowi na dokładniejsze serwowanie rezultatów – w taki sam sposób, w jaki działa np. wyszukiwarka Google.

Ale uwaga – to nie koniec. Wyobraźcie sobie, ze Cortana potrafi przewidzieć Wasz kolejny ruch. Nie, nic w stylu magicznej kuli – dane pozwalają Cortanie tworzyć listę potencjalnych zagrożeń, z którymi zmierzyć się musi użytkownik w ciągu dnia. Są to oczywiście tylko informacje, do których dostęp ma program. Wyobraźcie sobie, że macie spotkanie w pracy, a Wasz telefon informuje Was, żebyście lepiej zabrali parasol, bo za godzinę będzie padać. I lepiej żebyście już wyszli, bo spotkanie jest za godzinę, a na mieście korki, więc dojazd zajmie dłużej niż zwykle. Na dodatek zaserwuje najbardziej dogodną trasę i (jeśli planujesz pokonać ten dystans samochodem) wklepie je od razu do nawigacji. Brzmi nieźle, prawda?

Czy Cortana ma szanse na przejęcie dużej części rynku? O to będzie trudno, bo Siri czy Google Now mają potencjalnie więcej użytkowników mobilnych (IPhone i Android OS), a do gry włączyli się Facebook (Facebook M) czy Baidu (Duer). Microsoft ma jednak ogromną rzeszę użytkowników na innych urządzeniach (komputery, Xbox), więc rywalizacja będzie ciekawa.

Widząc zainteresowanie użytkowników jednego, jednego jestem pewien. Microsoft nie odpuści tego rynku i będzie starał się poprzez Cortanę (zintegrowaną z Windowsem 10) maksymalizować swoją aktywność na rynku cross-device software. A to, w kontekście nas – użytkowników – tylko dobra wiadomość.