Maźnij piórem po ekranie, czyli czy tablet graficzny jest dla każdego?

tablet-graficzny

Choć nie jest to niezbędny gadżet, to jego posiadanie znacząco poprawia jakość pracy. Jeśli nie chcecie, by wypełniał Wasze stanowisko pracy i był ładną podstawką, która udźwignie Wasze wszystkie wspomagacze w pracy, to powinniście wykonywać zawód fotografa czy grafika. W innym wypadku tablet może nie być niezbędny, choć kto wie?

Szkół fotoedycji właściwie jest niezliczenie wiele. Możemy założyć, że sztuczek i narzędzi jest tak wiele, ilu na świecie fotografów. Ale co istotne – grafikowi nie trzeba tłumaczyć sensu posiadania tego urządzenia, wielu posiadaczy aparatów często nie zdaje sobie sprawy z ułatwienia, jakie może dotyczyć ich pracy. I to niewielkim kosztem!

Sam nie dysponuję sprzętem którym warto tu jakoś specjalnie nadmieniać, ot najzwyklejszy budżetowy tablet; dlatego też postaram się pominąć opisywanie konkretnych modeli. Chciałbym jedynie skupić się zarówno na samej idei posiadania, jak i różnicach w stopie produktów.

Czym jest tablet graficzny?

Jednak nim przejdę do kolejnych akapitów, warto wytłumaczyć czym jest tablet graficzny. Sprowadzając to do największej prostoty – to płytka, do której dołączony jest czuły rysik (przypominający długopis), którym poruszamy się po owej płytce, dokładnie tak samo, jakbyśmy robili to na papierze. Co więcej, jeśli nie zetkniemy rysika z powierzchnią tabletu, to po ekranie przemieszczamy się tak samo, jakbyśmy robili to myszką. Zaś każde zetknięcie z powierzchnią działa tak, jak gdyby był to lewy przycisk myszy.

W tej chwili, właściwie bez zastanowienia przyznaję – jeśli potrzebuję czegoś ponad seryjną obróbkę zdjęć w Lightroomie, to sięgam do Photoshopa i na tym etapie tablet zyskuje sens (choć zdarza mi się wprowadzać delikatne korekcje już przy seryjnej obróbce, wtedy też zdarzyło mi się korzystać z tabletu). Przy obróbce „zmiennych” obiektów, począwszy od fotografii natury, na ludziach kończąc zwykła, nawet czulsza mysz przestaje wystarczać. Dlaczego?

Otóż nawet najprostsze tablety graficzne posiadają bardzo czułe rysiki, a te – przy różnych stopniach nacisku (wcześniej konfigurowalnych w programach graficznych i ustawieniach systemu operacyjnego) – odpowiadają rozmiarowi podstawowych w Photoshopie narzędzi: pędzla, stempla, kroplomierza czy standardowego lassa i pokrewnych funkcji. Tak więc od chwili rozpoczęcia przygody z tym urządzeniem każdy retusz – od najprostszego – skóry, po wspomniane wycinanie z tła staje się o wiele prostszy!

Nie jestem grafikiem, więc nigdy nie miałem do czynienia z produkcją od tej strony. Więc mojego doświadczenia nie da się jakkolwiek nazwać bliskim profesjonalistom w tym zakresie, jednak z perspektywy fotografa, który rzecz jasna potrzebuje czasem dokładniejszej obróbki, mogę zdecydowanie rekomendować posiadanie tabletu.

Jaki model wybrać?

Jak już wspominałem – nie chciałbym tutaj sugerować konkretnych produktów, jednak na rynku zdecydowanym liderem jest Wacom, który posiada modele zarówno z tej niższej półki (w najpopularniejszym krajowym dyskoncie już kilkakrotnie była promocja na najtańszy model, który ledwo przekraczał 100 zł), jak i kombajny, których pióra można niemal dowolnie konfigurować. Nie bez znaczenia jest także rozmiar, począwszy od wielkości urządzenia, po obszar roboczy, w którym realnie się poruszamy.

Warto na koniec dodać, że dla bardziej ambitniejszych na rynku czekają urządzenia posiadające funkcje monitora. Ale to nie tylko narzędzie dedykowane bardziej dla grafika, co temat na zupełnie inną opowieść… Może po konsultacji ze znajomymi grafikami, w przyszłości.