Technologie przyszłości, o których nawet nie śniłeś [czerwiec]

robot

Jedne wciąż czekają na wyjście z laboratoriów wielkich koncernów, o innych wiemy tylko ze złożonych wniosków patentowych, a kolejne walczą o fundusze na zbiórkach crowdfundingowych lub u inwestorów. Ale wszystkie łączy jedno. To technologie przyszłości. Nasz comiesięczny cykl to subiektywny przegląd najbardziej intrygujących projektów, futurystycznych pomysłów i niebanalnych produktów, które mogą totalnie odmienić świat i nasze życie, a o których mogłeś nawet nie śnić. Zaczynamy czerwcową dawkę!

Gogle Magic Leap

Gogle Magic Leap to dość tajemniczy startup, w który Google zainwestował potężne pieniądze. Wygląda na niezwykle obiecujące doświadczenie wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości jednocześnie, które będzie najpewniej kolejnym etapem ewolucji na rynku VR. Szkopuł w tym, że przedsiębiorstwo należące do Google wciąż nie chce zaprezentować oficjalnie urządzenia obsługującego przełomową technologię VR/AR. Przez to tym bardziej staje się intrygujące!

1

W sieci pojawiło się prototypowe demo z wniosku patentowego, ukazujące sposób działania gogli. Z wyglądu przypomina nieco Oculus Rifta lub HTC Vive, choć jest zbliżony bardziej do jakiegoś hełmu, zakładanego na głowę, w którym na wysokości oczu znajdzie się półprzeźroczysty ekran.

Pojedynczy wniosek patentowy jeszcze o niczym nie świadczy i ostateczna forma Magic Leap może okazać się zupełnie inna. Ale to z pewnością jeden z tych projektów, któremu warto się przyglądać – niewykluczone, że będzie w przyszłości wyznaczał przyszłość wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości.

Tajemniczy, latający samochód

Wg kilku wiarygodnych źródeł Larry Page, współzałożyciel firmy Google, finansuje dwa kalifornijskie startupy – Kitty Hawk i Zee.Aero, które szukają odpowiedzi na pytanie, jak będzie wyglądał transport przyszłości i co powstanie na drodze ewolucji dronów?

Zee.Aero ma już odpowiedzi w postaci kilka gotowych prototypów latających samochodów, które obecnie testowane są na małym lotnisku obok miasteczka Hollister w południowej Kaliforni. Przecieki donoszą, że oba prototypy (jeden mniejszy, jednoosobowy, drugi trochę większy) korzystają z silników śmigłowych zamontowanych z tyłu pojazdu.

2

 

Ale jest coś absolutnie niezwykłego we wniosku patentowym. Wszystko wskazuje na to, że latający samochód będzie autonomiczny, a na dodatek będzie mógł składać skrzydła by zaoszczędzić miejsce podczas parkowania.

Z kolei Kitty Hawk to startup prowadzony przez Sebastiana Thruna, który wcześniej założył Google X Lab i który odpowiedzialny jest za rozwój wyszukiwarki Google oraz powstanie autonomicznego samochodu tej samej firmy. Kitty Hawk pracuje nad czymś w rodzaju quadrokoptera – nie wiemy, czy pojazd będzie autonomiczny, czy sterowany przez człowieka. Page finansuje obie firmy wierząc, że dzięki temu oba startupy mogą połączyć siły i ukończyć prace nad najlepszą konstrukcją latającego samochodu.

Składane smartfony

Kilka lat temu, podczas konferencji dla inwestorów, Samsung po raz pierwszy pokazał, że pracuje nad stworzeniem rozkładanych urządzeń. I wtedy też padła data: 2017 rok. Czyli termin, w którym urządzenia te będą gotowe do masowej produkcji. Czy coś z tego wyjdzie? Wszystko wskazuje, że co jest na rzeczy. Bo pod koniec maja Samsung złożył odpowiedni wniosek patentowy, o którym napisała jedna z największych agencji prasowych.

Bloomberg twierdzi, że Samsung ma dwa składane urządzenia. Pierwsze to powrót do początku XXI wieku, bo ma być podobne do klasycznego „telefonu z klapką”, który po rozłożeniu zamieni się w pełnoprawnego smartfona.

Drugie to 5-calowy smartfon, który zmieniać się będzie w 8-calowy tablet. Wyobraź więc sobie 24-calowy tablet, który w jednej chwili zredukujesz do rozmiaru twojego smartfona i schowasz go do kieszeni.

Oba telefony opracowywane są w ramach projektu o nazwie Project Valley i mogą pojawić się nawet na targach MWC w styczniu 2017. Ta data jest bardzo optymistyczna i ciężko w nią uwierzyć, ale mocno kibicujemy.

Vyoocam, czyli łatwiejsze relacje wideo

Filmy nadawane na żywo na Facebooku mają dziesięć razy więcej reakcji niż zwykłe filmy. Serwis BuzzFeed nadając na żywo relację z próby wysadzenia arbuza poprzez nakładanie na niego gumek recepturek, zgromadził 800 tys. widzów! Jeszcze bardziej spektakularne są relacje na żywo prosto z drona. Ale większość użytkowników i tak wciąż korzysta ze smartfona. Niestety, transmitujący wydarzenie jest nieco wyłączony z relacji, bo musi nie tylko stać obserwować i komentować, ale także dbać o jakość nagrania. A co, gdyby kamerę przyczepić sobie obok głowy?

Na taki pomysł wpadli twórcy kamerki Vyoocam. To bardzo praktyczne rozwiązanie, bo uwalnia nasze ręce, a to przecież bardzo istotne, kiedy chcemy się zaangażować w relacjonowane wydarzenie. Dodatkowo Vyoocam można odpiąć i włożyć do kieszeni w każdym momencie.

Montowana do okularów kamerka transmituje wideo w rozdzielczości full HD. Po podłączeniu do Wi-Fi wysyłanie wideo następuje po naciśnięciu jednego przycisku. Jest bardzo lekka (waży mniej niż 80 g) i ma niewielkie rozmiary (10,5 x 2,2 x 2,4 cm). Działa na każdym systemie (również jako opcja wyboru trzeciej kamery – oprócz tylnej i przedniej), a materiał można zapisać na karcie pamięci w telefonie.