Moja największa kuchenna katastrofa ze sprzętem w roli głównej

shutterstock_224940757 (1)

Nawet najbardziej utytułowani szefowie kuchni mają na koncie mniej lub bardziej upokarzające kulinarne porażki. Co dopiero my, zwykłe szaraki.

Najczęściej źródłem problemów są źle dobrane składniki. Zdarza się jednak, że wszystkiemu winne są sprzęty domowe. Wredna elektronika! I ta druga, jak jej tam, elektryka.

Sama nie raz wywalałam do śmieci lub do sedesu (w zależności od konsystencji) nieudane dania, a zdarzało mi się też stwierdzić “spoko, da się zjeść”, co potem przypłacałam nocą z twarzą w wyżej wspomnianym sedesie. Z niejaką dumą stwierdzam, że jak dotąd byłam jedyną ofiarą swych gastronomicznych błędów, co nie znaczy, że ich skutki były mniej bolesne. Zdarzało mi się na przykład zepsuć danie nie do końca, jak się okazało, świeżymi składnikami czy napadem ułańskiej fantazji w kwestii użycia przypraw. Dziś jednak opowiem o mojej głównej kuchennej porażce spowodowanej sprzętem. No dobra, moim nieumiejętnym z niego korzystaniem.

Mikser to wspaniały wynalazek. Pomoże szybko zrobić sos, marynatę, smoothie, a nawet ciasto. Idealny sprzęt dla osoby, która lubi gotować, a nie ma zbyt wiele czasu. Korzystam z niego od lat i nie zamierzam przestawać. Jednak chwila nieuwagi może zaowocować prawdziwą katastrofą, na co was niniejszym uczulam. Miałam ukochaną sukienkę, wyszukaną przez zaprzyjaźnioną stylistkę, jasnomiętowy jedwab, z lat 40, wyjątkowy ciuch, koleżanki podziwiały, koledzy tylko doceniali (za mały dekolt). Chłopak dyplomatycznie się nie wypowiadał, ale kieckę łatwo było zdjąć, więc… eee, ja nie o tym.

Kolacja prawie gotowa, świece zapalone, zostało mi tylko dorobienie sosu do uwieńczenia średnio wysmażonych steków wołowych. Składniki w mikserze, wystarczy jeden dotyk, a zmienią się z przepyszny sos Chimichurri. I zmieniłyby się bez problemu, gdybym domknęła tę cholerną pokrywkę. Nie domknęłam, więc składniki zamiast w sosie wylądowały na mojej ulubionej sukience, kuchennym blacie, kafelkach i podłodze. Gdy z szaleństwem w oku ścierałam zieloną papkę z wielu kuchennych powierzchni, zadzwonił domofon, przyszedł gość honorowy, a steki ze średnio wysmażonych zmieniły się w zwęglone.

Otworzyłam drzwi ze ścierą w ręku, cała umajona na zielono, chłopakowi zrzedła mina, ostatecznie zamówiliśmy pizzę. Sukienka do wyrzucenia. Chłopak już od dawna jest czyimś innym chłopakiem, i raczej nie z powodu mojej kuchennej porażki, bo jednak mam mnóstwo innych wad, ale kurde, nie tęsknię za nim tak, jak za tą sukienką, którą próbowałam ratować na milion sposobów, niestety bezskutecznie.

Dostałam nauczkę. Dlatego spieszę z radą. Zawsze sprawdź, czy pokrywka miksera jest absolutnie, niezaprzeczalnie, ostatecznie zamknięta, zanim włączysz sprzęt. Nie uratuje to twojego związku, ale na pewno może uratować twój outfit.