MAFIA III – RECENZJA

Mafia to seria kultowa – to nie ulega wątpliwości. Pierwsza część była kamieniem milowym na drodze do rozwoju gier akcji, a jej następca rozwinął wszystkie wykreowane wcześniej elementy, co pozwoliło graczom w pełni poczuć gangsterski świat i klimat Stanów Zjednoczonych początku lat pięćdziesiątych. Na Mafię III musieliśmy długo czekać i otrzymaliśmy produkcję, która znacząco różni się od swoich poprzedników. Garnitury zostały zastąpione przez kurtkę wojskową, jazz przez rock’n’rolla, a sycylijska vendetta przez bezkompromisowe akty zemsty.

Fabuła i sposób prowadzenia narracji to jedne z najmocniejszych stron nowej Mafii. Nasz bohater – Lincoln Clay – to wyszkolona przez amerykańską armię maszyna do zabijania, która powraca z Wietnamu aby w krótkim czasie zostać zdradzonym przez swoich znajomych i ledwo ujść z życiem. Lincoln zostaje jednak uratowany, kula odbija się od jego czoła, pożar nie trawi jego ciała, a po krótkiej czasie rehabilitacji i odpoczynku pojawia się w jego głowie jedno pragnienie – zemsta na oprawcach. Naszemu bohaterowi nie wystarczy jednak zabicie grupki zdrajców – honor i wrodzona agresja mu na to nie pozwalają. Clay chce zdobyć całe miasto – wzorowane na Nowym Orleanie New Bordeaux – przejąć biznesy, zjednać sobie ludzi i stać się panem całej Luizjany.

Narracja jest prowadzona w bardzo ciekawy, w pewnym stopniu nowatorski sposób. Z jednej strony popychają ją do przodu cut-scenki z udziałem bohatera oraz relacje świadków całej historii, którzy wypowiadają się o niej po latach. Mamy więc podstarzałego księdza, który wspomina, jak przed laty pomagał Lincolnowi; agenta FBI zdającego relacje przed sądem; prokuratora który badał sprawę vendetty naszego bohatera. To świetny zabieg pozwalający spojrzeć na fabułę przez różne pryzmaty.

Lincoln Clay to bohater brutalny, ale jednocześnie warto zaznaczyć, że nie sposób go nie polubić i nie zrozumieć motywów jego działań. Wykańcza on wrogów wielkim nożem, swoimi ciosami powala wszystkim antagonistów na ziemię, a brutalne egzekucje, których dokonuje, wywołują ciarki na plecach. Czarnoskóremu Clayowi daleko do elegancji Vito Scaletty czy Tommiego Angelo – bohaterów poprzednich odsłon serii. Lincoln chce, aby jego działania zostały zauważone i nie przebiera w środkach, które pomagają mu osiągać wyznaczone cele. Jednym z tych środków są wspólnicy, którzy stanowią ważny element Mafii III.

Wspominałem wyżej o wspólnikach Lincolna. Należą do nich Irlandczyk Thomas Burke, Haitanka Cassandra i Włoch Vito Scaletta. Prawdę powiedziawszy to tylko ostatnia z wymienionych postaci stanowi jakiś większy pomost między tą grą, a poprzednimi odsłonami serii. Ich klimat odszedł w niepamięć i został zastąpiony przez zupełnie nowy świat. Nie chciałbym tego traktować jako wadę, bo jednak New Bordeaux ze swoimi zróżnicowanymi dzielnicami, bagnami pełnymi krokodyli i większym rozwarstwieniem etnicznym mieszkańców jest świetnym miejscem dla całej historii, jaką przedstawia gra, ale należy zaznaczyć, że gra nie ma wiele wspólnego z klimatem „Ojca Chrzestnego” czy „Chłopców z ferajny”.

Współpraca z naszymi wspólnikami jest bardzo ważnym elementem gry. To im przekazujemy zdobywane biznesy, a oni zapewniają nam wsparcie. Mogą odwołać pościg policji, przywieźć vana z bronią, podstawić samochód czy zorganizować osiłków do naszej pomocy. Musimy jednak zwracać uwagę na to, aby traktować ich równo. W innym przypadku osoba, którą pomijamy w „rozdawaniu” biznesów, może zbuntować się przeciwko nam.

Każdy biznes zarabia, a część generowanych przychodów trafia do naszej kieszeni. Ponadto przekroczenie pewnej puli obrotów przez jednego ze wspólników gwarantuje nam dodatkowe bonusy. Ta mechanika ubarwia rozgrywkę i została w dalszej części gry bardzo dobrze rozwinięta. Na początku nasz wybór jest bowiem ograniczony.

Dwie duże zalety Mafii III to ścieżka dźwiękowa i model prowadzenia samochodów. Oczywiście ocena pierwszego aspektu zależy w dużej mierze od gustu muzycznego, ale Jimi Hendrix, Creedence Clearwater Revival, The Animals, The Band, Johnny Cash i wielu innych wykonawców dostarczyło 101 utworów, które pomagają w tworzeniu świetnego klimatu gry. Sterowanie samochodami jest zaś wyjątkowo przyjemne. W opcjach możemy wybrać czy chcemy zachować model zręcznościowy czy symulacyjny. Pojazdy naprawdę czuć (szczególnie grając na padzie), każdy prowadzi się unikatowo, inaczej wchodzimy nimi w zakręty. Szkoda tylko, że lista dostępnych samochodów (i łodzi) nie została bardziej zdywersyfikowana i zbyt wielkiego wyboru w kwestii dostępnych pojazdów niestety nie mamy. Nie zapominajmy jednak, że 1968 r. rządził się swoimi prawami.

Fabuła Mafii III nie jest prowadzona liniowo, tak jak to miało miejsce w przypadku jej poprzedników. Twórcy gry wprowadzili na pierwszy plan obowiązek przejmowania dzielnic. W każdej z nich musimy wyrządzić odpowiednie straty wrogiemu gangowi – niszczyć produkty w magazynach, sabotować prace budowlane, werbować lub zabijać mafiozów, uwalniać zakładników. Niestety wiele tego typu misji się powtarza, co może być odbierane za wadę lub zaletę, zależnie od tego, kto jaki typ gry lubi. Fani Far Cry’a, Assasin’s Creeda z pewnością docenią wprowadzoną przez twórców mechanikę. Gracze, którzy będą spragnieni większego urozmaicenia misji pobocznych mogą jednak szukać tak zwanych „znajdziek” na mapie (od obrazów i plakatów, aż po stare numery Playboya) lub urządzać potyczki z policją, które często kończą się pościgami lub strzelaninami w środku miasta. Warto nadmienić, że ten drugi element jest mocną stroną Mafii III – to jedna z nielicznych gier, w której strzelanie z samochodu rozwiązano w prawidłowy sposób. Możemy bowiem wybrać, czy nasz bohater ma celować w opony, bak czy kierowcę.

Mafia III jest grą, która różni się od swoich poprzedników. Osobiście doceniam, że twórcy nie zaserwowali nam trzeci raz produkcji utrzymanej w znanych już klimatach, ale postawili na zupełnie inny świat, mechanikę i tryb prowadzenia rozgrywki. Nowa produkcja 2K urzeka ciekawym światem, wyjątkowym sposobem prowadzenia narracji, dobrym modelem strzelania i prowadzenia pojazdów, wyrazistymi bohaterami i genialną ścieżką dźwiękową. Twórcy zrezygnowali z liniowej rozgrywki i dali graczom więcej zadań do wykonania, co przejawia się przede wszystkim w systemie zdobywania dzielnic. Mafii III nie można odmówić klimatu. Warto sięgnąć po tę grę – do tej pory nie mieliśmy możliwości odkrycia otwartego świata Luizjany końca lat 60’, w którym gangi odgrywają pierwszorzędną rolę.

 

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologicznie.pl – Napisany przez autora bloga.