Przerażający VR?

vr

Pamiętacie nieco przerażającą fotografię z lutego bieżącego roku z konferencji Samsung Unpacked? Uśmiechnięty Mark Zuckerberg maszeruje na niej w stronę sceny Mobile World Congress w Barcelonie. Po drodze mija dziennikarzy z całego świata, których głowy poodwracane są we wszystkich kierunkach świata. Każdy z nich miał przed oczami debiutujące wtedy gogle do wirtualnej rzeczywistości. I nietrudno domyślić się, że chwilę potem z ust twórcy Facebooka padła opowieść o przyszłości VR i AR na świecie. Dziś obietnice powoli się ziszczają.

Snapchat. Choć większości osób doskonale znających cyfrową rzeczywistość marka ta nie jest jakkolwiek obca, to w ostatnim czasie szumnie podbija media społecznościowe wielu Polaków. Przynajmniej w gronie technologicznym. Otóż prosto z Kalifornii do rąk polskich fanów aplikacji docierają okulary dedykowane temu programowi. Wyposażone są w kamerę wideo. Umieszczona na okularach – przypominających nota bene stylistykę jednej z najpopularniejszych producentów okularów przeciwsłonecznych – umożliwia tworzenie filmów, które odbiorcy odtwarzają obracając ekran. Ponieważ materiał przez nie rejestrowany, odtwarzany jest jako okrągłe wideo. Ciekawe, prawda? Innowacyjne? Na pewno ciekawe.

Snapchat, którego spadkową popularność – przynajmniej wśród śledzonych przeze mnie znajomych – obserwuję nie od dziś, wciąż jest liderem wśród aplikacji umożliwiających komunikację za pomocą 10-sekundowych filmów. I choć nie jest idealnym punktem wyjścia do artykułu o VR i AR, doskonale obrazuje trend, jaki ze śmiałością wykorzystują twórcy dedykujący swoje produkty do tego świata.

Fotografia Zuckerberga faktycznie budzi delikatne przerażenie. Czy nie jest to ziszczenie marzeń twórców filmów science-fiction? Dziesiątki ludzi, w tym wypadku dziennikarzy, obracają się dookoła własnej osi, bo na oczach mają gogle wprowadzające nasz wzrok w niemałe zdumienie. Może i gogle nas bezpośrednio nie oszukują, ale na pewno dezorientują. To przyszłość, co zresztą doskonale obrazuje pewność kroku Zuckerberga, jak i szeroki uśmiech na jego twarzy.

Do rzeczy jednak. W marcu 2014 roku Facebook za 2 biliony dolarów przejął udziały w firmie produkującej Oculus Rift, pionierskiej marce odpowiedzialnej za powstanie okularów do wirtualnej rzeczywistości. Brzmi nieprawdopodobnie? Na pewno wizjonersko. Ale zaraz, tylko w tym roku na rynku debiutowały okulary HTC Vive, wspomniany już Facebook zaryzykował z dystrybucją Oculus VR, a pierwsze osoby już korzystają z PlayStation VR, czyli prawdziwego urządzenia dla szarego Kowalskiego, które przenosi graczy do zupełnie nowej rzeczywistości.

I to jest klucz. Zuckerberg, a także podgryzający marketingowego króla konkurenci oferując konsumentom zupełną nierzeczywistość wytyczają ścieżkę przyszłości rozrywki. Facebook prognozuje, że już w przyszłym roku pokaże światu bezprzewodowe gogle i to do tego dużo tańsze niż sprzedawany obecnie model Rifta wart nieco mniej niż 600 dolarów. Model VR, bez kosztów przesyłki można kupić już za 100 dolarów. Wokół produktów – czy to modeli potentata marketingu internetowego, czy też konkurentów – wyrasta zupełnie nowa gałąź internetowej rozrywki. Znana dotychczas z kin, odmienianych przed mnożniki litery „D”.

Najbardziej ciekawi jednak fakt obietnic składanych przez Facebooka. Z gogli podobno będzie można korzystać używając m.in. popularnego Messengera. Sprawdźcie zresztą sami, co będą mogły umożliwić okulary. Film znajdziecie poniżej. Pytań, niż oczywistych odpowiedzi jest zdecydowanie więcej. Jak to zresztą zawsze bywa w podobnych sytuacjach. Interesującym niewątpliwie jest fakt, że pomysłodawca wszechobecnego dziś serwisu społecznościowego ma w głowie pomysł, który może przedłużyć życie Facebooka o wiele lat. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, a już zdecydowanie dla ostrożnego sceptyka jakim zdecydowanie jestem, to wydaje się być prawdopodobnym scenariuszem. Czy to tylko możliwość wirtualnych podróży? Śmiem powątpiewać.