Słuchawki wyposażone w technologie przyszłości. Przegląd

słuchawki

Zapraszamy na subiektywny przegląd technologii, które mogą stać się przyszłością słuchawek.

Słuchawki, które kasują dźwięki

Czy przypadkiem słuchawki nie mają służyć do odtwarzania dźwięków, a nie ich kasowania? Chodzi tu jednak o kasowanie tylko dźwięków niepożądanych, tych ze świata zewnętrznego. Kto kiedyś chciał słuchać audiobooka w głośnym pociągu albo gwarnym biurze, na pewno o czymś takim marzył. Idea wcale nie jest nowa. Za najlepsze słuchawki w tej kategorii uchodziły słuchawki Bose QC35. Palmę pierwszeństwa przejmuje jednak produkt Sony o nazwie MDR-1000X.

Sony MDR-1000X sprawują się doskonale. Bańka ciszy, jaką wytwarzają wokół użytkownika, jest nieporównywalna z innymi słuchawkami. Bez muzyki, dźwięki z zewnątrz są bardzo przytłumione, ma się wrażenie, że dobiegają z bardzo daleka. Z muzyką – praktycznie znikają.

A jak wyglądają szczegóły korzystania z Sony MDR-1000X? Podczas optymalizacji urządzenie odtwarza różnej wysokości tony, odbierane przez wewnętrzny i zewnętrzny mikrofon. Na podstawie tego testu słuchawki analizują akustykę naszej głowy (którą modyfikują np. okulary albo długie włosy) i personalizuje ustawienia dźwięku.

W lewym nauszniku znajdziemy włącznik systemu ANC i Ambient Sound. Ten pierwszy aktywuje adaptacyjne dostrojenie systemu redukcji szumów do panującego na zewnątrz hałasu. Ten drugi służy do przełączanie się pomiędzy dwoma trybami inteligentnego przepuszczania dźwięków z otoczenia. Na przykład tylko tych, które mają częstotliwość charakterystyczną dla ludzkiego głosu.

W prawym nauszniku znajduje się system Quick Attention. Położenie na nim dłoni sprawi, że słuchawki przyciszą muzykę i przepuszczą dźwięk z zewnątrz. Proste i wygodne rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba szukać żadnych guzików ani pokręteł.

Słuchawki, które tłumaczą dźwięki

Innym trendem przyszłości wśród słuchawek jest nurt hearables, czyli „inteligentne” słuchawki, pełniące funkcje niezwiązane z muzyką: trackery aktywności fizycznej, analizatory biometryki, czy „asystenci” sterujące innymi urządzeniami.

Jednym z najciekawszych zastosowań hearables są mobilne tłumacze w czasie rzeczywistym. Ich rynek rozwija się coraz szybciej, technologia idzie naprzód niemal z każdym nowym modelem.

Tutaj przyjrzymy się słuchawce o wdzięcznej nazwie Pilot. Piszemy o niej, bo zebrała kilka milionów dolarów w kampanii crowdfundingowej i są wobec niej duże oczekiwania. Ma być gotowa w maju 2017 i kosztować około 300 dolarów.

Pilot na początek będzie tłumaczyć kilka europejskich języków. Te mniej popularne będzie można dokupić.

Opóźnienie w tłumaczenia jest minimalne. W trakcie jednego procesu urządzenie jest gotowe do translacji kolejnego. Pilot nie zadziała perfekcyjnie w każdych warunkach. Ważna jest cisza i względnie wolne tempo rozmowy.

Komunikacja nie wymaga dostępu do Internetu, wystarcza połączenie ze smartfonem, gdzie znajduje się słownik i baza danych. Internet to zawsze bariera dla tego typu urządzeń. Jedziemy do obcego kraju, gdzie potrzebujemy tłumaczenia, a nie szukania łącza.

Słuchawki, które nie są słuchawkami

Nasz krótki przegląd „słuchawek przyszłości” zakończymy urządzeniem, które tak naprawdę słuchawkami nie jest, choć bardzo je przypomina.

Mowa o modelu Tone Studio firmy LG, który jest czymś rodzaju mini zestawu kina domowego zakładanym na szyję. Na pałąku znajduje się przetwornik cyfrowo-analogowy Hi-Fi oraz cztery głośniki. Słuchawki były prezentowane na ostatnich targach CES 2017.

Ich największą zaletą jest to, że można je zabrać wszędzie i cieszyć się przyzwoitym dźwiękiem gdziekolwiek, nawet pod namiotem. Urządzenie docenić mogą także posiadacze ciasnych kawalerek, gdzie nie ma miejsca na zestaw kina domowego.

W świecie coraz mniejszych mieszkań i coraz większej mobilności, ten model słuchania muzyki może zdobyć dużą popularność.