Piękno w aplikacji zamknięte

kobieta smartfon

Codziennie rano patrzę w lustro, obserwuję stan swojej skóry, zastanawiam się, jak się dziś umalować. Nowe znamiona, wypryski, zaczerwienienia, zmarszczki. Analizuję, stwierdzam, że potrzebuję innego kremu lub zmiany makijażu, szukam, kupuję, używam. Czy byłoby prościej, gdyby ktoś zrobił to za mnie? Oczywiście. Wybrałam kilka aplikacji urodowych, by sprawdzić, jak działają.

Pierwszą z aplikacji, która wpadła w moje “ręce” jest Makeup Genius od L’Oréal. Już o niej wspominaliśmy tu: artykuł, więc nie będę długo się o niej rozpisywać. Makeup Genius jest dostępna na urządzenia z systemem iOS oraz Android i oferuje natychmiastową metamorfozę przy użyciu prawdziwych produktów. Aplikacja rozpoznaje cechy twarzy, by zapewnić jak najdokładniejszą aplikację wirtualnego makijażu i stanowi świetną inspirację do bawienia się kosmetykami i swoim wyglądem. Bardzo podoba mi się możliwość zobaczenia, jak wyglądam w konkretnym kolorze szminki, z kolorowymi cieniami do powiek, kreskami zrobionymi na powiekach. Dodatkowo w aplikacji jest masa już gotowych makijaży stworzonych przez ekspertów, które można nałożyć w całości. Bardzo przydatne jest to, że ekran podąża za ruchami twarzy, dzięki czemu można się obejrzeć z każdej perspektywy, inaczej niż w wielu sklepach internetowych, gdzie przesyła się zdjęcie i nakłada “na sztywno” okulary/czapkę itd. Na koniec można udostępnić swój “look” znajomym czy na serwisach społecznościowych. Co jest jeszcze warte wspomnienia: aplikacja umożliwia skanowanie produktów w sklepie i wypróbowanie ich na bieżąco tak, że nie trzeba zmywać własnego makijażu, by zastosować tester, a jedynie należy uśmiechnąć się do kamery! Minusem jest to, że w aplikacji są wyłącznie produkty L’Oréal, ale i tak zabawa jest przednia. I nie tylko zabawa, bo naprawdę aplikacja jest przydatna, czy to przed ważniejszymi wydarzeniami, czy przed imprezami tematycznymi, czy po prostu by zakupić właściwy odcień kosmetyku.

Druga aplikacja to Perfect356 – nie służy dokładnie do pokazania nam, jak będziemy wyglądać po nałożeniu innego makijażu, ale bardziej do retuszowania zdjęć. Jednak chociaż to jest jej główna funkcja, to czemu nie skorzystać z niej w celu zobaczenia siebie bez danego znamienia (w końcu możemy planować usunięcie), z węższym nosem (planujemy operację plastyczną?), z bielszym uśmiechem? Dodatkowo w aplikacji są funkcje nakładania makeupu (podobnie jak w przypadku aplikacji L’Oréal), usuwania plam pod oczami, wygładzania powierzchni twarzy, dodawania głębi spojrzeniu. Do wyboru mamy też mnóstwo gotowych stylów. W tej aplikacji podoba mi się możliwość podglądu wyglądu PRZED i PO. Polecam.

Trzecia to webowa aplikacja od Benefit – Brow Genie. To bardzo proste narzędzie, ale wbrew pozorom, “mocarne”. Na ulicach spotykam dziewczyny, które mają potwornie zrobione brwi. Może nie powinnam tak pisać, ale rzeczywiście niektóre przypadki wywołują u mnie uczucie niedowierzania, jak można sobie coś takiego zrobić: za cienkie, za jasne, za ciemne, w ogóle nieopanowane (typu jedna wielka brew)… Ta aplikacja uczy, w których miejscach twarzy brew powinna się zaczynać, kończyć i unosić. Na koniec wymazuje Twój obecny kształt i pokazuje taki, jaki byłby najlepszy dla Ciebie.

Czwartą aplikacją, którą wybrałam jest Modiface BEAUTIFUL ME. Modiface posiada 12 różnych aplikacji urodowych i wszystkie są bardzo przyjemne w użyciu. Od nakładania fryzur, dobierania kolorów włosów, paznokci, makijażu, poprzez zmianę koloru oczu i retusz aż po wirtualnego dentystę. Warta zauważenia jest też aplikacja SKIN, która bada kondycję skóry, jej zdrowie i nawilżenie. Beautiful Me jest również jedną z ciekawszych: system aplikacji przetwarza zdjęcia i analizuje je pod kątem odcienia skóry i tego, jak zmienia się on z biegiem czasu. Z aplikacji dowiadujemy się, jak nasza skóra będzie się starzeć i uzyskujemy informacje, jakie działania podjąć, by jak najlepiej o nią zadbać. Dzięki temu, że aplikacja nie jest tylko zabawką, śledzi, jakie odcienie kosmetyków stosujemy na co dzień, dając pełne statystyki użycia. Na koniec otrzymujemy rekomendacje produktów, które będą najlepsze dla nas na podstawie profilu skóry i historii naszego makeupu.

Piąta aplikacja jest bardziej medyczna i służy wykrywaniu chorób skóry. To swego rodzaju wirtualny dermatolog. Aplikacja First derm wymaga zrobienia zdjęcia obszaru skóry, który jest zmieniony chorobowo, zdjęcie jest przesyłane do specjalistów, którzy w ciągu 24 godzin dają na jego podstawie ocenę problemu wraz z propozycją jego rozwiązania. Niestety usługa jest płatna – w końcu otrzymuje się poradę lekarza. Nie jest to jedyna tego typu aplikacja, ale warto wiedzieć, że takie istnieją. Ta jest dostępna również w języku polskim.

Jako szóstą aplikację chciałam Wam przedstawić MDacne. Aplikacja dostępna na urządzenia z systemem iOS pomaga nam w walce z trądzikiem. Aplikacja analizuje rodzaj i nasilenie trądziku i monitoruje zmiany i postępy w jego leczeniu. Otrzymuje się osobisty plan kontroli trądziku i działania oparte na intensywności zmian, jakie mamy. Co mi się bardzo podoba to to, że aplikacja dostarcza mnóstwo porad, jak zapobiegać i leczyć trądzik oraz filmy, na których dermatolog wyjaśnia poszczególne sposoby leczenia. Jako dodatek aplikacja dostarcza nam najnowsze informacje i nowinki, dotyczące trądziku.

Siódma, ostatnia aplikacja, wybrana przeze mnie to Wolfram Sun Exposure Reference. Aplikacja jest dostępna w języku angielskim i niestety tylko na system iOS (koszt to 0,99 dolarów). Na podstawie rodzaju skóry, SPF, aktualnego ubioru i prognozy pogody (UV) dla danej lokalizacji, aplikacja dokładnie przewiduje, jak długo można bezpiecznie przebywać na słońcu plus dostarcza porady, jakiego filtra użyć. Przydatna rzecz zwłaszcza na wakacyjnych wyjazdach.

Jako bonus chciałam polecić trzy aplikacje, które nie są stricte związane z makijażem i skórą twarzy, ale też można zaliczyć je do aplikacji urodowych.

Pierwsza to ShadeScout Nails, dzięki której można wypróbować na swoich paznokciach kolory lakierów, jakie tylko nam się podobają! Działa to w ten sposób, że widzimy jakikolwiek kolor, który nam się podoba, robimy zdjęcie przedmiotu i klikamy w aplikacji na dany fragment. Aplikacja pokazuje nam lakiery różnych firm, które odpowiadają danemu odcieniowi. I teraz już łatwo wybieramy, nakładamy na dłonie i gotowe. Czy to nie jest fantastyczne ułatwienie życia w znajdowaniu właściwego lakieru do sukienki, torebki, stroju?

Druga aplikacja bonusowa w moim zestawieniu to Inkhunter. Tatuaże są dość popularne w dzisiejszych czasach, duże, małe, kolorowe, o geometrycznych kształtach, subtelne, minimalistyczne. Wzorów jest mnóstwo i często niełatwo jest sobie wyobrazić, jak będzie dany projekt wyglądał na skórze w konkretnym miejscu. I tu przychodzi z pomocą wspomniana aplikacja. Wystarczy zaznaczyć na skórze konkretne miejsce, umiejscowić tatuaż jeden z bogatej gamy dostępnych w aplikacji i voila! Wszyscy, którzy się wahają powinni pobrać aplikację i zobaczyć, czy naprawdę im się tatuaż spodoba. Według mnie super sprawa.

Trzecia dotyczy włosów. Poprzednie aplikacje, o których wspomniałam, posiadają funkcje fryzur i zmiany koloru włosów, natomiast Matrix Color Lounge od L’Oréal dotyczy stricte włosów. Pomimo, że opis aplikacji jest skierowany do fryzjerów i profesjonalistów, to bardziej polecam apkę każdemu, kto chciałby przejść metamorfozę. Wspominam o niej, bo ma szeroki wachlarz opcji. Nie jest to tylko fryzura i kolor włosów, ale pasemka, trendy w koloryzacji jak ombre, rozjaśnianie, przyciemnianie i wiele, wiele innych, których nie wymienię, bo przyznaję, że nie znam się na technikach fryzjerskich. Jak większość aplikacji, mamy też dostęp do porad w zakresie pielęgnacji włosów.
To wszystko.

Jeśli znacie inne, przydatne w pielęgnacji skóry aplikacje oraz takie, które ułatwią nam uzyskanie pięknego wyglądu na co dzień, wpiszcie je w komentarzach!