Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

Dragon Age: Inkwizycja
Gaming

Dragon Age: Inkwizycja, czyli do trzech razy sztuka

Po głośnym rynkowym debiucie „Dragon Age: Początek” i krytykowanej drugiej części gry, czas na trzecią odsłonę, która pozwoli odpowiedzieć na pytanie: ile właściwie jest warta seria przygotowana przez BioWare oraz jak wypada gra Dragon Age: Inkwizycja.

Dragon Age: Inkwizycja – fabuła

Dragon Age: Inkwizycja zapowiadał się bardzo obiecująco – nowa historia, nowy bohater, liczne ulepszenia i bardziej otwarty świat gry. Fabuła rozpoczyna się o mocnego uderzenia – dosłownie. W wyniku tajemniczego wybuchu w świecie Thedas robi się wielkie zamieszanie, a na dodatek powstają rozsiane po wszystkich krainach szczeliny, z których wyłażą demony.

Nasz bohater – początkowo oskarżony o spowodowanie wybuchu, szybko okazuje się jedyną osobą, która może zapanować nad tym bałaganem, ponieważ posiada niezwykłą zdolność zamykania portali (szczelin) z zielonymi paskudztwami. Jako nowa nadzieja ludzkości stajemy na czele Inkwizycji. I tu od razu miła niespodzianka – stajemy do walki nie jako samotny heros, ale jako przywódca organizacji. Co z tego wynika? Przede wszystkim urozmaicona rozgrywka w Dragon Age: Inkwizycja, w której nie tylko tłuczemy potwory, ale również zdobywamy władzę, rozszerzamy wpływy i podejmujemy strategiczne decyzje.

Dragon Age: Inkwizycja – eliminacja błędów z przeszłości oraz nowości

Twórcy Dragon Age: Inkwizycja poszli po rozum do głowy i wyeliminowali większość błędów z „Dragon Age II”, za które byli tak bardzo krytykowani. Tym razem mamy większą swobodę w doborze postaci. Wciąż nie ma szału, ale 3 klasy (wojownik, mag, łotr) i 4 rasy (człowiek, elf, krasnolud, qunari) dają już jakieś pole manewru. Z pewnością nie można także zarzucić twórcom, że gra jest za krótka. Ogrom lokacji i rozmaitych zadań pobocznych sprawia, że mamy zapewnione jakieś 150 godzin grania.

Świat jest bardziej otwarty, dzięki czemu nie musimy biegać z góry wytyczonymi ścieżkami. Co więcej możemy znacznie częściej niż w poprzedniej części wykorzystywać teren, na którym się znajdujemy, na przykład zasłony albo przewagę wysokości przy atakach z dystansu – nie ma lepszej taktyki dla łucznika niż umieszczenie go na wysokiej górze i permanentny ostrzał. Generalnie taktyka nabiera większego znaczenia, ponieważ nie ma już praktycznie wrogów pojawiających się znikąd – zazwyczaj widzimy ich z daleka i zanim zaatakujemy możemy się odpowiednio przygotować.

Nowe błędy w Dragon Age: Inkwizycja

Niestety w miejsce starych niedoskonałości pojawiły się zupełnie nowe. Znacznie przebudowano interfejs – moim zdaniem raczej na niekorzyść. Opisy umiejętności, atrybuty, mapa czy zadania są o zdecydowanie mniej czytelne niż w Dragon Age II. Nawet napisy wyświetlane podczas wypowiadania partii dialogowych są mniejsze i bardziej zlewają się z tłem. Ten sam problem występuje przy zbieraniu ekwipunku czy złotych monet wypadających z pokonanych wrogów. Sam nie wiem, ile mogłem przegapić wartościowych przedmiotów dlatego, że zgubiły się gdzieś w trawie albo w rzece. Trzeba mocno wytężyć wzrok, żeby wczytać się w to, co wyświetla się na ekranie. Albo kupić większy telewizor – 32 cale to czasami za mało.

Kolejna kontrowersyjna zmiana dotyczy rozwoju postaci. Do tej pory, jak we wszystkich grach RPG, na każdym poziomie wybieraliśmy nową zdolność i przypisywaliśmy atrybuty (siła, zręczność, spryt etc). W Dragon Age: Inkwizycja wybieramy tylko zdolność, która automatycznie wpływa na atrybuty. Czy ten patent ma nas oduczyć powergamingu, czy ułatwić schemat rozwoju dla początkujących graczy – trudno powiedzieć. Efekt jest taki, że doświadczonym erpegowcom odbiera się frajdę rozdzielnia każdego punkciku i tym samym część wpływu na bohatera i jego skile.

Podsumowanie recenzji

Czy te niedociągnięcia bardzo przeszkadzają w grze Dragon Age: Inkwizycja? Niekonieczne. Można spokojnie przymknąć oko na detale i cieszyć się rozgrywką, która wygląda świetnie. Grafika jest w tej części bardzo dopracowana, a wspaniałe lokacje zachwycają swoim rozmachem. Z przyjemnością możemy oglądać rwące potoki, górskie szczyty czy mroczne korytarze.

Pomijając już wykonywanie zadań i tłuczenie demonów sama eksploracja nowych terenów sprawia dużą radość. Niekiedy przejście z jednego końca obszaru na drugi może zająć ze dwadzieścia minut, a jak po drodze stoczymy kilka potyczek i wpadną nam nowe poboczne questy zrobi się z tego kilka godzin! Wciągający jest opisany wcześniej system zarządzania Inkwizycją, a także budowania relacji z innymi postaciami. Nie tylko członkami drużyny, którzy towarzyszą nam podczas zadań w terenie, ale także inkwizytorami, z którymi knujemy przy stole narad.

Gra autentycznie wciąga i zatrzymuje na długo. Dla miłośników RPG to na pewno atrakcyjna propozycja. Szczególnie jeśli macie już za sobą „Diablo III” i „Śródziemie: Cień Mordoru”, to naprawdę trudno o lepszy wybór.

Dowiedz się więcej na temat innych gier jak np. Wiedźmin 3: Dziki Gon –  recenzja. Serdecznie zapraszam!

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.