Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

Gra Dying Light
Gaming

Gra Dying Light – recenzja

Po sukcesach Dead Island i Call of Juarez wiele osób oczekiwało od twórców tych gier kolejnych produkcji na porównywalnym poziomie. I udało się! Najnowsza gra Techlandu spełnia oczekiwania fanów: łączy w sobie grywalność i klimat Dead Island, z otwartym światem i możliwościami ruchu porównywalnymi z Assassin`s Creed Unity. Gra odnosi spore sukcesy w Europie i w Stanach Zjednoczonych – już w pierwszym miesiącu sprzedawała się lepiej niż GTA V na PC czy Call of Duty Ininity Warfare. Ba! Według Eurogamera żadna inna gra typu horror-survivor nie sprzedawała się w pierwszym miesiącu tak dobrze jak gra Dying Light!

Gra Dying Light – fabuła

Zaczyna się jak przystało na porządną grę akcji: komandos ląduje w środku zamkniętego miasta, gdzie pozostali przy życiu ludzie starają się przeżyć. Jednak już na początku gracz dostaje obuchem w łeb (dość dosłownie) i wszystkie przewidywania można schować do szuflady. Główny bohater to Kyle Crane, działający pod przykrywką agent organizacji zwanej GRE (Global Relief Effort).

Zostaje on wysłany do Harran, miasta w którym tajemniczy wirus zmienił większość mieszkańców w zombie. Całe Harran objęte jest kwarantanną, w tym informacyjną – wiadomości nie docierają z miasta na zewnątrz, a jedyne co łączy świat z ocaleńcami są lotnicze zrzuty leków, sprzętu i jedzenia. W tym brutalnym świecie garstka ocalonych stara się przeżyć i organizować życie społeczne.

Część z nich tworzy strefy, w których chronią się przed hordami zarażonych. Ale tam gdzie przemoc jest też miejsce na władzę. Jeden z politycznych watażków sprzed epidemii, pozbawiony ludzkich odczuć Kadir Suleiman, brutalnie opanowuje część miasta, zmuszając ludzi do poddaństwa i danin. Jak w tej sytuacji odnajduje się Crane? Warto samemu się przekonać, bo twórcy gry postarali się o naprawdę interesujące zwroty akcji, przez co kilkadziesiąt (!) godzin gry kończy się szybciej niż można byłoby przypuszczać.

Czy gra Dying Light może nas zaskoczyć?

Techland podszedł do tematu bardzo profesjonalnie, przygotował ogromny świat, w którym gracz ma możliwość absolutnej swobody poruszania się. Wyobraźcie sobie GTA z możliwością wspinaczki na każdy budynek, prześlizgnięcia się pod przeszkodami czy – w późniejszym etapie gry – z możliwością wykorzystania specjalnej linki pozwalającej na przemieszczanie się pomiędzy różnymi budynkami (!). Mechanika gry jest podobna do tej z Assasin`s Creed – Crane jest utalentowanym atletą, który potrafi wspinać się po budynkach niczym adept parkour. Ta umiejętność przydaje się w poruszaniu po mieście i unikaniu głodnych potworów.

Gra Dying Light to nie tylko misje główne. Ogromna liczba dodatkowych zleceń, dwie duże lokacje, zróżnicowany rozwój bohatera (rodem z gier RPG) i system gry dzień/noc, pozwalają na wielogodzinną rozrywkę. Czym jest system dzień/noc? Nie chcę zdradzać szczegółów, ale co wrażliwszych ostrzegam przed bieganiem po nocy, bywa zabawnie 😉

Wady są także w tej grze

Gra Dying Light ma kilka wad (bugi graficzne, animacje twarzy, mało wyraziści bohaterowie), ale nikną one wśród zalet. To na pewno jedna z najciekawszych gier w ostatnich miesiącach i coś czuję, że za kilka miesięcy będzie uznawana za kamień milowy w historii firmy.

Jestem ciekaw Waszych opinii. Ktoś z Was miał już styczność z tym tytułem? Jak wrażenia? Osobiście nie mogę się doczekać dodatków i kolejnych części, a tymczasem – polecam! Serdeczenie zapraszamy do wzięcia konkursu Dying Light: The Following.

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *