Technologie przyszłości, o których nawet nie śniłeś [listopad]

Niektóre z nich wciąż mieszkają w laboratoriach wielkich koncernów, o innych wiemy tylko ze złożonych wniosków patentowych, a kolejne walczą o fundusze na Kickstarterze. Ale wszystkie łączy jedno. To technologie przyszłości.

Nasz comiesięczny cykl to subiektywny przegląd najbardziej intrygujących projektów, futurystycznych pomysłów i niebanalnych produktów, które mogą totalnie odmienić świat i nasze życie, a o których mogłeś nawet nie śnić. Oto listopadowa dawka technologii przyszłości.

Lytro Immerge to przyszłość wideofilmowania?

Przypuszczalnie choć raz widziałeś spektakularne ujęcia nagrywane dronem. I to w jakości 4K, która wbija w fotel i pokazuje trudną do objęcia gołym okiem perspektywę. Dokładnie taki sam cel (a może nawet jeszcze bardziej niewiarygodny) wyznaczyli sobie twórcy Lytro Immerge. To kamera, ale gdybym ci ją pokazał, nie mówiąc, do czego służy, najpewniej nigdy byś nie zgadł, czym tak naprawdę jest.

Najprościej ujmując, to kamera sferyczna. Nagrywa nie tylko obraz w pełnej sferze 360×180 stopni, ale także informacje o głębi każdego z rejestrowanych obiektów. W ten sposób umożliwia oglądanie obrazu w dowolnym kierunku (jak na VR przystało), jak również jego obrócenie o sześć stopni. Efekt? Otrzymujemy wrażenie, jakby można było przemieszczać się wewnątrz zarejestrowanego, wirtualnego świata. Zresztą sami zobaczcie na tym filmie.

Lytro Immerge testuje już kilka studiów filmowych, ale czy kiedykolwiek trafi do masowego odbiorcy? Ciężko stwierdzić. Jeden model to koszt setek tysięcy dolarów. Ale nie raz i nie dwa bardzo droga technologia, służąca głównie zawodowcom, zaczęła się upowszechniać i dotarła na sklepowe półki.

Bateria jak opaska

Samsung pokazał niedawno na targach InterBattery w Seulu coś, co ma kompletnie odmienić sposób, w jaki myślimy o bateriach. Stripe (z ang. pasek) oraz Band (opaska) to prototypowe, giętkie ogniwa. Nie, nie pomyliłem się – one się wyginają i na dodatek wytrzymają 50 tysięcy zgięć bez oznak uszkodzenia.

Oprócz zwiększania czasu pracy urządzenia o ok. 50 procent (np. smartwatcha), niosą w sobie ogromny potencjał jako wearable (czy jak kto woli technologie ubieralne). Można z nich wykonać nie tylko pasek do zegarka, ale tysiące innych akcesoriów oraz gadżetów: ochronną ramka do smartfona, odzież, biżuterię, torby lub plecaki. Gadżet jest w fazie testów, więc jego pojawienie się w sprzedaży to tylko kwestia czasu.

Autonomiczne roboty wyprą kurierów?

Amerykańska stacja NPR przygotowała ranking zawodów, które w ciągu kolejnych 20 lat (za sprawą robotów) mogą zniknąć z rynku pracy. Co prawda nie ma tam kurierów, ale są za to kierowcy. Autonomiczne samochody już jeżdżą po amerykańskich drogach, a na chodnikach być może wkrótce zobaczymy autonomiczne roboty.

Bo tak w dwóch słowach można najprościej opisać projekt założycieli Skype’a. Chcą w ten sposób dostarczać przesyłki i wejść na rynek kurierski. Robot przewiezie paczki o wadze do 9 kg z max. prędkością 6,4 km/h. Twórcy planują, że pojazd dostarczy przesyłkę klientowi w czasie 5-30 minut. Pojazdy mają czujniki i kamery, dzięki którym są całkowicie autonomiczne. W razie problemów operator znajdujący się w bazie będzie mógł całkowicie przejąć nad nimi kontrolę.

Czy Apple myśli o stworzeniu pierścienia?

Bacznie śledzący nowinki technologiczne mogą powiedzieć, że sam pomysł to ani nic nowego, ani unikalnego. Podobne pomysły pojawiały się już przecież na Kickstarterze. Wygląda jednak na to, że Apple wcale nie żartuje i z dokumentów patentowych wynika jedno: koncern z Cupertino opatentował coś, co w przyszłości może nazywać się iRing albo Apple Ring.

Z fotografii we wniosku patentowym wynika na pewno jedno: mocno przypomina Apple Watch’a. Kolejne informacje wskazują, że (podobnie jak zegarek) obsłużymy go technologią force touch i zobaczymy w nim mikrofon, czujniki ruchu, czujniki biometryczne, a nawet nieduży dotykowy ekran oraz (tylko w niektórych wersjach) aparat. Wewnątrz znajdzie się miniaturowy procesor, płyta główna, pamięć, Wi-Fi, Bluetooth. Innymi słowy: mikroskopijny, ale w pełni sprawny komputer, sterowany za pomocą głosu i dotyku.

Kup sobie trzecie oko

Na pozór wygląda jak coś prosto z kosmosu albo co najmniej z filmu Gwiezdne Wojny. Ale jego działanie i przeznaczenie jest o wiele mniej skomplikowane, niż na to wygląda. Trudno go zakwalifikować do konkretnego rodzaju sprzętu, ale z pewnością najbliżej mu do Google Glass i kamerki GoPro.

3RDi (czyta się to jak zbitkę „third eye”, czyli „trzecie oko”) to malutki aparat niczym perła na diademie, który zakładasz na głowę. Oferuje tylko dwie funkcje: robi zdjęcia (kiedy dotkniesz boku opaski) i kręci filmy (kiedy przesuniesz po niej palcem). Można go więc używać bardzo swobodnie, kiedy mamy czymś zajęte ręce (np. prowadząc samochód). Ale czy to się sprawdzi i wejdzie na rynek? Na razie twórcy zbierają pieniądze na produkcję prototypów w serwisie Indiegogo. Potrzebują 250 tys. dolarów. Myślicie, że im się to uda?

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologiczne.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *