Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

Dziennikarz technologiczny
Komputery i tablety Lifestyle Newsy Sprzęty Telefony

Dziennikarz technologiczny – producenci obrażeni na prasę

Apple obraża się na dziennikarzy technologicznych, którzy powiedzą coś złego o iPhone’ie i wpisuje ich na czarną listę – o tym pewnie już słyszeliście. To jednak nie jedyna firma, która tak robi. Co więcej, to jest symptom większego problemu, który powoli zjada niezależną prasę.

Czy dziennikarz technologiczny powinien się tym przejmować?

Pisanie o telefonach, tabletach i komputerach wymaga ostatnio nie lada ekwilibrystyki. Dziennikarz technologiczny chce przede wszystkim dać czytelnikom dobry materiał i być zawsze po stronie konsumenta, z kolei producenci dostarczający mu tematów, chcą jak najbardziej pochlebnych publikacji. Dawna równowaga sił, gdy obie strony potrzebowały siebie nawzajem, została zachwiana i prasa z roku na rok znajduje się na coraz słabszej pozycji.

Afera #bendgate – dziennikarz technologiczny nakręcił materiał

Niedługo po premierze iPhone’a 6 w świat poszła informacja o jego nadmiernej elastyczności. Niemiecki Computer Bild postanowił sprawdzić, ile prawdy jest w doniesieniach użytkowników i nakręcił materiał, w którym pokazuje jak łatwo można wygiąć nowy telefon Apple. W odpowiedzi niemiecki rzecznik firmy podczas rozmowy telefonicznej z redaktorem naczelnym zapowiedział, że Computer Bild od tej pory znajduje się na czarnej liście i nigdy więcej nie otrzyma sprzętu Apple do testów, ani nie zostanie zaproszony na przyszłe konferencje.

Apple zawsze traktował media z góry – albo ignorował dziennikarzy, albo zapraszał na konferencję, by potem trzymać ich w zagrodzie dla prasy, by tam grzecznie korzystali z bufetu i byli wdzięczni, że w ogóle mogą tam być. Kontroluje media żelazną ręką, która może pogłaskać i nakarmić posłusznych lub srogo ukarać tych, którzy wyjdą przed szereg.

Obrażanie się na redakcję CB nie jest jednak ani jednostkowym przypadkiem, ani typowym przejawem buty Apple. To niestety powszechna praktyka – rzekłbym nawet, że wręcz typowa. Mimo wszystko pierwszy raz spotkałem się z tym, by rzecznik prasowy powiedział wprost, że wypada się z łask. Najwyraźniej firmy są tak pewne swojej pozycji, że pozwalają sobie na takie rozmowy z dziennikarzami…

Polska piaskownica

Przykładów agresywnego naciskania na redakcje bądź dziennikarza technologicznego nie trzeba daleko szukać, bo i u nas duże firmy lubią strzelić focha. Powody bywają różne – zbyt dużo krytycznych artykułów na temat poczynań firmy (bo dlaczego dziennikarz nie pisze tylko dobrze?), brak entuzjazmu podczas recenzji produktów (że co?!), częste pisanie o konkurencji (no jeśli pokazują więcej ciekawych rzeczy…) lub wręcz prezentowanie sprzętu na zdjęciach na niewłaściwym tle (cokolwiek by to oznaczało). Samsung, Microsoft, Sony i nie tylko, znani są w Polsce z tego, że ich sympatia na pstrych koniach jeździ. Apple zapewne również zaliczałby się do tego grona, gdyby tylko miał w Polsce jakiekolwiek przedstawicielstwo. PR jabłka w naszym kraju obecnie ogranicza się do osoby siedzącej przed komputerem i klikającej “Przekaż dalej” przy oficjalnych komunikatach prasowych. Nie muszę chyba dodawać, że nikt ich nawet nie tłumaczy?

Oziębłe relacje na linii producenci-redakcja oznaczają brak sprzętu do recenzji, brak informacji prasowych oraz brak zaproszeń na konferencje i prezentacje. To wszystko są źródła tematów dla dziennikarza technologicznego i bez nich zostaje on zepchnięty do opierania się na informacjach z innych publikacji, stając się przepisywaczem „njusów”. Teoretycznie producenci również na tym tracą, gdyż mniej osób pisze o ich produktach i osiągnięciach. Jednak w czasach, gdy przeciętny bloger z pocałowaniem ręki napisze pean o najnowszym flagowcu zasięg przestaje być problemem i te mniej elastyczne redakcje są bezceremonialnie wycinane z obiegu.

Stajesz po stronie konsumenta, a nie firmy? Nie zapominaj, kto ci płaci…

Dziennikarz technologiczny w XXI wieku

Niestety winą za ten stan rzeczy możemy obarczyć… internet. To on zniszczył dawny porządek i teraz firmy mogą przebierać w sposobach dotarcia do odbiorców (blogerzy, jutjuberzy, influencerzy…), kiedy redakcje zmagają się z topniejącymi budżetami. Wielu z nas nie ma już w zwyczaju płacić za informacje – sprzedaż papierowych magazynów spada, a w sieci na artykuły schowane za paywallami patrzymy wilkiem. Konsekwencją tego jest zatarcie granicy pomiędzy sprzedażą i reklamą a pracą redakcji – ktoś w końcu za to wszystko musi płacić. Nagle wydawnictwo jest zależne od humorów dużych firm, które coraz bardziej ingerują w publikowane treści. To jest światowy problem prasy jako takiej, ale nigdzie nie widać tego bardziej niż w przypadku magazynów i serwisów piszących o produktach – czy to są nimi telefony, komputery, czy gry.

Spacer po linie

Pisanie o drogich telefonach i nowoczesnych wynalazkach to zawsze był grząski grunt. Czytelników zainteresowanych tym tematem ciągle przybywa, a duże firmy z roku na rok zwiększają swoje przychody, więc gra się o coraz większe stawki.

Ostatnio cała sztuka polega na tym, by pisać o każdej firmie dobrze i swoimi uprzejmościami zachęcać je do zostawienia w redakcji większego worka pieniędzy. Może to być zapłata za udającą artykuł reklamę natywną, coraz bardziej popularną w internecie, a już najlepiej, by był to jakiś większy specjalny projekt sprzedażowy z serią artykułów wychwalających konkretny produkt. Może zwróciliście uwagę, jak we wrześniu tego samego dnia kilka polskich serwisów opublikowało artykuły o innowacyjności Samsunga? Myślicie, że to był przypadek? Raczej dziennikarz technologiczny został zmuszony…

Obecnie każdy dziennikarz technologiczny piszący o nowych urządzeniach/wynalazkach musi umieć znaleźć balans pomiędzy uczciwą komunikacją z czytelnikiem, a spolegliwością wobec firmy, która swoim budżetem reklamowym opłaca mu pensję. W czasach starych mediów istniał wyraźny podział pomiędzy stroną biznesową a pracą redakcji – jedni nie mieszali się do pracy drugich. Teraz to prasa zabiega o względy firm, które mogą dać sprzęt do testów i kasę za reklamy, lub się obrazić i zostawić wydawnictwo na lodzie.

Życie po Apple

Firmy coraz bardziej rozpychają się łokciami i lubią dyktować co powinno się mówić i pisać o ich produktach. Obrażanie się na redakcje jest typowym zachowaniem, które jednak do tej pory odbywało się po cichu. Ot jakiś producent nagle przestawał wysyłać swój sprzęt do testów i pomijał na konferencjach. Gdyby zapytać rzecznika takiej firmy, czy coś się stało, odpowiedziałby, że wszystko jest super – po prostu zapomnieli lub akurat nie mają wolnych telefonów do recenzji. Nigdy nie powiedziałby wprost dziennikarzowi, że za napisanie krytycznego artykułu trafia on na czarną listę i staje się persona non grata na wszelkich wydarzeniach.

We wrześniu 2014 roku jedna z największych firm na świecie pokazała, że otwarte ruganie dziennikarzy za sprawdzanie usterek i stawanie po stronie konsumenta jest w porządku. Obawiam się, że granica została po raz kolejny przesunięta…

A jakie jest Wasze zdanie? Czytacie recenzje sprzętów na autorskich blogach? Czy waszym zdaniem recenzje tam publikowane są faktycznie oceną blogera czy jednak „zamówieniem” od producenta? Zapraszamy do dyskusji!

Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z najnowszymi trendami technologicznymi!

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologiczne.pl – Napisany przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *