Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

Telefony

3 aplikacje bez których bieganie nie ma sensu

Jeśli już biegasz i używasz przeróżnych sprzętów technologicznych do poprawy swoich wyników, ten tekst nie jest dla Ciebie. Oto porady dla ZUPEŁNIE POCZĄTKUJĄCYCH 🙂

Gdyby nie aplikacje mierzące osiągi, zapewne bieganie nie wciągnęłoby mnie wcale. Na szczęście ktoś (najprawdopodobniej był to Łukasz z lukaszbiega.pl) polecił mi Endomondo i pokonywanie swoich własnych rekordów mnie zachwyciło. Bo po co biegać, jeśli nie widzi się, ile się przebiegło i w jakim tempie, prawda? 😉

Nawet jeśli w tym roku jeszcze nie uda się Wam wziąć udziału w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim, to przy okazji półmaratonu warto spróbować wyruszyć na krótką przebieżkę w parku.

Na start potrzebne będą:
1. porządne buty do biegania
2. smartfon z aplikacją do mierzenia biegania
3. słuchawki
A oto 3 aplikacje, które moim zdaniem początkujący biegacz powinien koniecznie zainstalować i sprawdzić na własnej skórze.

1. ENDOMONDO

Endomondo używam, bo poniekąd czuję przymus korzystania z tej aplikacji. Moi znajomi też z nią biegają i fajnie jest porównać treningi, dostać serduszka od przyjaciół, którzy mi dopingują i wspólnie planować przebieżkę, nawet jeśli jest się w dwóch różnych miejscach. Endomondo ma też mnóstwo rozszerzeń i opcji (zwłaszcza w wersji Premium), nie będziecie więc rozczarowani możliwościami tej aplikacji.

Dodatkową świetną funkcją jest połączenie z aplikacją MyFitnessPal (podobnie jak Endomondo należącą do pakietu Under Armour ConnectedFitness). W tych szalonych okresach, gdy pragnę monitorować, co zjadam i ustawiać sobie plan dziennej diety jest to niezastąpiona aplikacja! Serio! Nigdy wcześniej nie chciało mi się liczyć kalorii, ale w MyFitnessPal większość produktów (także polskich) jest już zdefiniowana przez społeczność i wystarczy zaznaczyć tylko, co się jadło i wielkość porcji, a resztę aplikacja sama za nas zrobi. Co jest jednak najfajniejsze to KALORIE UJEMNE 😉 Endomondo przesyła dane do MyFitnessPal i widzimy, jak dzienna porcja kalorii się nam pięknie powiększa i można je wykorzystać na dodatkowy posiłek lub coś pysznego.

2. Runkeeper

Runkeeper to moja ulubiona aplikacja do biegania (testowałam wiele różnych, ale ostatecznie zostałam tylko przy Endomondo i Runkeeperze właśnie). Jest śliczna wizualnie, zwłaszcza po ostatniej dużej aktualizacji, wygodniejsza w użyciu dla mnie niż Endomondo i wydaje mi się, że mniej awaryjna – a przynajmniej mi się nie zdarzyło jeszcze, żeby przerwała mi trening, nie zapisała go lub miała inną czkawkę, co w Endomondo zdarzyło mi się co najmniej kilka razy. A wyobraźcie sobie, CO TO ZA TRAGDIA, gdy wynik nie jest zapisany 😀 Dlatego właśnie zawsze biegam z dwiema aplikacjami włączonymi na raz…

Bardzo lubię motywacyjne wiadomości, które Runkeeper wysyła po skończonym treningu – puchary dostaje się niemal za wszystko: najdłuższy bieg, najszybsze pokonanie odcina w danym miesiącu, kilka biegów pod rząd itd. Cudownie!

Od niedawna Runkeeper ma też bardzo wygodne połączenie ze Spotify. I tu przechodzimy do 3 aplikacji, bez której nie wyobrażam sobie treningu. #TechnologiaPodkrecaTempo!

3. Spotify

Bieganie bez muzyki jest nic nie warte. Jest nudno a do tego można się zestresować słuchając swojego charkliwego oddechu i ciężkiego łup łup nogami, więc bez słuchawek i muzyki nie ruszam na szlak.

Początkowo przygotowywałam pieczołowicie listy muzyki do biegania, z czasem zaczęłam sprawdzać playlisty „do biegania” dostępne na Spotify, a od czasu kiedy Spotify wprowadziło dostosowanie muzyki do tempa biegania właściwie przestałam korzystać z własnych playlist. To naprawdę rewelacyjna funkcja – wystarczy wybrać opcję, zacząć bieg, a resztę Spotify dobiera już według naszych potrzeb. Jedyny problem, to ten, że w muzyce dobranej specjalnie dla mnie na postawie najczęściej słuchanych utworów Spotify dobiera mi piosenki, których słuchają moje dzieci. Ale ostatecznie i przy „Puszku Okruszku” można sobie potrenować.

Oczywiście z funkcji dobrania muzyki do tempa przez Spotify można korzystać niezależnie od Runkeepera, ale i tak wygodnie mieć wszystko w jednym miejscu.

No dobrze, ale ja to jestem cokolwiek weekendowym biegaczem, dopiero w tym roku po raz pierwszy zapisałam się na półmaraton i nie wiem jeszcze, czy na pewno odważę się w nim wystartować (bo moje przygotowanie nie jest niestety solidne). Dla większości z Was opisane powyżej aplikacje to zapewne oczywista oczywistość.

Mam więc pytanie – do wytrawniejszych ode mnie biegaczy – jakie aplikacje i sprzęty technologiczne przetestowaliście i polecacie, by trenowanie było jeszcze przyjemniejsze i efektywniejsze?

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *