Przyszłość smartfonów – moim okiem

Smartfony zastępują nam telefon, maila, telewizor, komputer, tablet, zegarek, kalendarz, mapę, aparat, pamiętnik… i wiele, wiele innych urządzeń i przedmiotów w zależności od pobranych aplikacji.

Nie dziwię się, że ekrany obecnych smartfonów robią się coraz większe i że na urządzenia mobilne pojawia się coraz więcej aplikacji. Nawet takie firmy jak Adobe wydają wersje programów graficznych na smartfona! Trochę sobie nie wyobrażam tworzenia grafik na ekranie 4,7-calowym, ale kto wie – może to kwestia przyzwyczajenia?

W tym wpisie chciałam spojrzeć całkowicie subiektywnie na te urządzenia i na to, jaki kierunek może obrać ich ewolucja. Z góry zastrzegam, że jest to wizja nie poparta faktami i badaniami, co najwyżej plotkami.

Według mnie podstawowym kierunkiem rozwoju smartfonów pod kątem funkcji jest użyteczność i połączenie z naszymi codziennymi czynnościami. Powinny pomagać w życiu, znajdować w nim te elementy, które sprawiają nam kłopot i rozwiązywać je. Już część z tego typu technologii możemy w nich znaleźć, więc co można zrobić więcej, by udoskonalić za ich pomocą nasze życie?

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że smartfony są mądrzejsze niż się wydają i wiedzą o nas bardzo dużo. Może to brzmieć odrobinę przerażająco, ale tak jest. Urządzenia są wyposażone w masę czujników: obrazu, dotyku, zbliżenia, GPS, lokalizacji. To wszystko stanowi znakomity potencjał do doskonalenia naszych regularnych zajęć. Zresztą niedawno pojawiły się wpisy zaskoczonych użytkowników iPhone’ów o tym, że nie wiedzieli, że ich telefon śledzi ich kroki i aktywność fizyczną w aplikacji Zdrowie. Smartfony potrafią o wiele więcej: wiedzą kim jesteśmy, co robimy, gdzie się przemieszczamy, pojawiamy, co lubimy, co jemy, jak śpimy, o której wstajemy i jaki mamy tryb dnia. W przyszłości będziemy wiedzieć, czy nasze produkty w lodówce są świeże, kiedy i gdzie zostały zakupione. Ba, będziemy mogli to sprawdzić na odległość – jeszcze wracając z pracy, by mieć możliwość zakupu świeżego produktu już w drodze do domu. Idąc dalej: nasz smartfon będzie się uczył naszych preferencji smakowych, zakupowych i czasu, kiedy dane produkty czy rzeczy nam się kończą i dalej tworzył sam personalizowane listy, będzie też przypominał o zakupach, tak jak teraz przypomina o urodzinach znajomych czy wzięciu tabletki.

W przyszłości zapomnimy o kluczach do drzwi: będzie nimi smartfon. Zapomnimy o karcie płatniczej: będzie nią smarfton. Zapomnimy o włącznikach i wyłącznikach prądu: żarówki będzie można kontrolować smartfonem. Telewizor, komputer? Trudno powiedzieć, ale możliwe, że zostaną zastąpione przez smartfon, który będzie wyposażony w projektory ekranu czy klawiatury. Oczywiście nie mówię o bardzo dalekiej przyszłości, w której np. drzwi będą otwierane za pomocą zeskanowania gałki ocznej, ale o całkiem niedalekiej przyszłości.

Będziemy mogli się również wirtualnie pobawić ze zwierzęciem, kontrolować to, czy śpi, gdzie jest i czy ma pełną miskę. To samo dotyczy dzieci: kontrola snu dziecka, temperatury, poziomu wypełnienia pieluszki – wirtualnie – żaden problem! Co więcej, dane w smartfonie będą łatwe do udostępnienia w chmurze specjalistom, lekarzom z możliwością zostawienia komentarza i uzyskaniem porady.

No tak, ale to wszystko dzięki integracji naszego smartfonu i aplikacji w nim zainstalowanych z innymi czujnikami. Ale czy firmy, sprzedawcy będą mieli wgląd w nasze aktywności? Oczywiście! Czujniki, nadajniki, lokalizacja naszego urządzenia będzie wykorzystywana przez sprzedawców, przez lotniska, przez firmy turystyczne, telekomunikacyjne i inne, by dostarczać nam jak najbardziej dopasowane treści do naszych potrzeb. To już się dzieje i przyszłość w tym zakresie jest obiecująca.

Surfowanie po sieci też stanie się łatwiejsze: skończą się zapytania o wiek, o miasto, państwo czy płeć: strony mobilne będą na podstawie danych z telefonu rozpoznawały te wszystkie elementy tak, by zminimalizować liczbę kliknięć – niech użytkownik jak najszybciej i jak najpłynniej odnajduje informacje mu potrzebne. Ponadto smartfon będzie rozpoznawał, w jakim otoczeniu się znajdujemy: czy jest głośno, czy jest to sklep, teatr czy konferencja: będzie sugerował ściszenie głosu, jego zwiększenie, będzie sugerował włączenie mikrofonu czy nagranie spotkania.

To jeszcze nie robi tak ogromnego wrażenia. Ale już zaraz na porządku dziennym nasze smartfony będą nas wciągać w gry uliczne, angażować nas w aktywności i interakcje ze światem rzeczywistym. Wirtualna rzeczywistość to zdecydowanie coś, co kusi zarówno biznes, jak i zwykłych użytkowników. Bo komu nie podoba się patrzenie, jak martwy przedmiot ożywa, jak zmieniał się dany obiekt na przestrzeni lat czy oglądanie wystaw i rzeźb z różnych kątów, a nawet wirtualne dotykanie przedmiotów, komunikowanie się z nimi, rozmowy z prehistorycznymi plemionami, zrobienie sobie selfie z mamutem… No dobra, może moja wyobraźnia zabrnęła za daleko. Chociaż… 🙂

Aktualnie wirtualna rzeczywistość wymaga w wielu przypadkach dodatkowych urządzeń jak słuchawki czy specjalne okulary, ale w przyszłości tak nie będzie. To będzie po prostu naturalne, że nie przerywając gotowania, czytania czy każdej innej czynności, będziemy mogli zobaczyć więcej: ekskluzywny kontent, wizualizację przygód bohatera, zwiedzić salon samochodowy, przymierzyć ubranie, przejść symulację jazdy próbnej i może nawet znaleźć się w środowisku i czasach, w których toczy się czytana przez nas powieść. Ostatnio czytałam o książce, której fabuła jest inna w zależności od lokalizacji czytelnika (TRIP BOOK SMILES) i uważam to za ciekawy pomysł.

Mówiąc o przyszłości smartfonów, nie mogę też nie wspomnieć o designie. Myślę, że nie będzie tu miniaturyzacji, bo urządzenia ubieralne będą wspierać mniejsze czy większe aktywności smartfonowe. Także duży ekran pozostanie, ale jego kształt? Tu myślę, że możemy się spodziewać nowości. Już teraz mamy Samsunga Galaxy S6 z zakrzywionym ekranem, tak samo LG G Felx, który ma dawać lepsze wrażenia przy oglądaniu filmów. Czy będą smartfony zwijane w rurkę – możliwe. Czy będą miały kształt kuli? Już taki pomysł się pojawił (anty-smartfon Runcible) choć tutaj nie wydaje mi się, by to był TEN kierunek.

Mówiąc o ekranie, chciałabym jeszcze wspomnieć o dotyku. Tej funkcji mi zawsze brakowało. Za kilka lat zapewne wszystkie polecenia (ograniczone zresztą do minimum ze względu na inteligencję naszych smarftonów) będą się odbywały głosowo lub poprzez myśli, ale czy ekran mógłby zmieniać swoją fakturę w zależności od tego, co wyświetla? Tak by można było odczuwać sierść kota, gdy go głaskamy, czuć skórę dinozaura, gdy go oglądamy. Zmysł dotyku jest bardzo ważny.

A może własny smartfon? Personalizacja już teraz odgrywa ogromną rolę. Są ludzie, którzy kochają mieć zrobione wszystko wg swoich preferencji i sami dobierać, tworzyć, udoskonalać. Inni wolą dostać gotowe. Dla tych pierwszych będą smartfony, które będzie można samemu zbudować. Spójrzmy na projekt Ara Google – to już się dzieje. Takie Lego dla telefonu: poszczególne klocki, elementy dopasowujesz tak, jak Tobie się podoba. Fajne?

No dobrze. Jedno, stosunkowo niewielkie urządzenie o nieograniczonej liczbie zastosowań, a co z baterią? Więcej aplikacji, więcej funkcji – wszystko to dąży do większego zużycia baterii. W przyszłości smartfony będą miały akumulatory zasilane alternatywnymi źródłami energii, może energią słoneczną, może energią wiatru, a może będą napędzane naszą aktywnością fizyczną? Możliwe też, że po prostu będą wyposażone w dodatkowe baterie. Tutaj nie mam zbyt sprecyzowanej wizji.

Na koniec coś, co wydaje mi się trochę bardziej odległe: smartfon na naszym ciele. Coś, co łączy smartfon z urządzeniem ubieralnym: bransoletką. Specjalna obręcz na nadgarstek, która działa jak projektor i „rzuca” ekran na przedramię. Wygląda to, jakby wyświetlacz był pod skórą, ale można za pomocą palców działać jak na aktualnych ekranach naszego telefonu. Ten pomysł to pomysł firmy Cicret Bracelet i więcej o projekcie możecie przeczytać na http://cicret.com/

Podsumowując, przyszłe urządzenia mobilne będą mieszanką aplikacji użytkowych, rozrywkowych, mediowych wspieranych przez wirtualną rzeczywistość. Nasze smartfony staną się naszymi osobistymi asystentami, planującymi i rejestrującymi nasze aktywności. Będą też częściowo naszymi lekarzami, doradcami, makijażystami i przewodnikami. Będą rozumiały i rozpoznawały nasze preferencje, zwyczaje, nasze sympatie i antypatie. To już się dzieje!

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *