Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

Szczoteczka soniczna
Uroda

Szczot(ecz)ka wszystko umyje… Odmłodzi i wymasuje

W angielskojęzycznych pismach dla kobiet, w materiałach poświęconych gwiazdom panuje pewien szablon przedstawiania bohaterek Pierwszy akapit w większości przypadków opisuje spotkanie autorki tekstu ze znaną kobietą w nieformalnym miejscu – zazwyczaj przy okazji śniadania lub lunchu.

Oprócz tego, że wyglądają zjawiskowo w zwykłych dżinsach i czarnym swetrze od znanego projektanta, gwiazdy łączy jeszcze jedno: wszystkie na wywiad stawiają się bez makijażu, ale za to z idealną skórą. Piękną, gładką, od której wprost bije wewnętrzny blask.

Jestem w stanie uwierzyć, że rzeczywiście ich skóra jest obłędna i zjawiskowa. Ma równy koloryt, widoczne tylko pod mikroskopem elektronowym pory, żadnych przebarwień, rozszerzonych naczynek, krost. To może być prawda i wcale nie trzeba szukać daleko, żeby zobaczyć jak wygląda skóra przeciętnej śmiertelniczki w porównaniu z gwiazdorskimi standardami (chociaż są i wyjątki, jak np. cera Beyonce). Możemy nawet porównać kondycję skóry tej samej właścicielki.

Weźmy taką Dorotę Rabczewską, znaną szerzej jako Doda. Kiedyś? Solaryjny brąz, niedoskonałości, świecące czoło, nos i policzki, twarz pokryta grubą warstwą kosmetyków. Teraz? Alabaster w najczystszej postaci. Propsy! Dlaczego o tym piszę? Bo każda z nas może mieć idealną cerę. A warto z wielu powodów. Przy modnym od kilku lat makijażu typu no-make up, skóra, którą wystarczy przypudrować i pokryć różem na policzkach to prawdziwy skarb.

Czysty zysk

Co zrobić, żeby zbliżyć się do ideału? Każdy dermatolog, z którym kiedykolwiek rozmawiałam zawsze podkreślał, że skórę twarzy trzeba dokładnie oczyszczać, regularnie złuszczać i dobrze odżywiać. Przy stosowaniu odpowiednich kosmetyków i systematyczności to powinno wystarczyć.

A co z wypryskami i odbarwieniami po nich? – zapytacie. Dermatolodzy i kosmetyczki nie mają wątpliwości, że większość stanów zapalnych (o ile nie cierpimy na któryś z trądzików) fundujemy sobie same, gmerając przy twarzy.

Jak oczyszczać skutecznie i dokładnie? Producenci kosmetyków i sprzętów do pielęgnacji urody twierdzą, że aby było czyściej (aż 11 razy bardziej niż przy manualnym oczyszczaniu skóry twarzy), należy uzbroić się w szczoteczkę soniczną. Bez niej ani rusz.

Pomysł szczoteczek to nic nowego. Swojego czasu na rynku dostępne były także działające na baterie maszynki z obrotowymi gąbkami, przy pomocy których można było ścierać naskórek preparatami do peelingu. Sama mam taki sprzęt marki Roc. Leży zapomniany w szufladzie z maseczkami – nie mam nowych gąbek na zmianę, bo od dawna nikt już nie produkuje części zamiennych do tego urządzenia.

Szczoteczki to jednak co innego – używa się ich przy każdym myciu, a nie raz w tygodniu jak peeling. Jak zapewniają ich twórcy, skóra już od pierwszego użycia jest naprawdę głęboko oczyszczona, martwy naskórek usunięty, a ukrwienie poprawione. Tak przygotowana lepiej wchłania substancje aktywne, które aplikujemy jej we wszelkiego rodzaju preparatach.

Do wyboru (i koloru także)

Najwięcej medialnego szumu wokół swojej szczoteczki zrobiły jak na razie dwie marki: Clinique –  firma, która jest znana z produkcji kosmetyków i zasłynęła „Trzema Krokami” w pielęgnacji (oczyszczaj, złuszczaj, nawilżaj). Ich Sonic System Purifying Cleansing Brush  (ok. 489 zł) stworzyli szwajcarscy inżynierowie pod okiem syna założyciela marki, dermatologa dr. Davida Orentreicha. Szczoteczka stanowi uzupełnienie trzyetapowej pielęgnacji zalecanej przez twórców marki.

Drugi równie dobrze rozreklamowany produkt to szczoteczki Clarisonic. W Polsce można kupić trzy modele: Mia2 ( 649 zł), Plus (959 zł) i Aria (829 zł). Podobno z powodzeniem stosują je  m.in. Kate Moss i Gwyneth Paltrow. W haśle reklamowym marki możemy przeczytać: „Obiecujemy odmienić twoją skórę”. W przemianie mają  pomóc trzy prędkości obrotów głowicy, pozwalające na dopasowanie intensywności czyszczenia do poszczególnych miejsc na twarzy.

Wyglądające podobnie i działające na zbliżonych zasadach szczoteczki mają także marki Olay – Regenerist oraz ProX, Mary Kay – Skinvigorate (279 zł zł) oraz Philips – VisaPure (679 zł).

Inna niż reszta

Zupełnie inaczej do tematu szczoteczek i oczyszczania podeszła marka Foreo. Ich Luna (719 zł) wygląda jak flakon perfum, butelka z płynem pod prysznic lub ozdobny odświeżacz powietrza. Wykonane z kolorowego silikonu (różowy dla cery normalnej i wrażliwej, biały dla bardzo wrażliwej, czarny dla mężczyzn, niebieski dla cery mieszanej), pokryte są różnej wielkości wypustkami. Producenci obiecują, że wystarczą trzy dni, żeby skóra stała się czysta, promienna, jędrna i odmłodzona. Plusem Luny jest znajdująca się po drugiej stronie krążka końcówka masująca oraz to, że w tym urządzeniu nie trzeba wymieniać nasadki z końcówką.

Jesteś tego warta?

Szczoteczki soniczne do tanich nie należą. Czy warto w nie inwestować? Efekty wydają się zadowalające, nie brakuje także dobrych recenzji użytkowniczek tych gadżetów. Czy ja bym się skusiła? Nie, ale tylko dlatego, że wiem, że w mojej codziennej rutynie pielęgnacyjnej nie znajdę czasu na stanie dodatkową minutę przed lustrem. Dużo zdrowia i cierpliwości kosztuje mnie mycie zębów szczoteczką elektryczną. Tak dużo, że pomimo trzech ujędrniających kosmetyków do wcierania w ciało, nie stosuję żadnego z nich.

No cóż, gdyby to o mnie ktoś pisał artykuł, zamiast zachwycać się promienną cerą, musiałby poświęcić akapit promiennemu… uśmiechowi.

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *