Technologicznie

Ciekawostki z Tech świata

profesjonalny nawilżacz powietrza
Biznes Lifestyle Przewodnik po technologii Sprzęty Zdrowie

Profesjonalny nawilżacz powietrza w Twoim domu

Nagrzane od kaloryferów powietrze w mieszkaniu w zimie = sucho w nosie, elektryzujące się włosy i odwodniona skóra. Nasze mamy wieszały na parzących grzejnikach mokre ręczniki albo kładły na nich gliniane miseczki wypełnione wodą. Teraz technogeeki mogą się nawilżać profesjonalnie powietrzem 😉

Profesjonalny nawilżacz powietrza – jaki kupić?

Pierwszy profesjonalny nawilżacz powietrza kupiłam 7 lat temu dla mojej mamy. Mimo, że był najtańszy w sklepie, do dziś działa i sprawdza się do małego pomieszczenia. Na serio działa! Czy lepiej niż mokry ręcznik na kaloryferze? W sumie podobnie – może nieco dłużej, bo wody w pojemniku starcza na całą noc.

Kolejny nawilżacz powietrza, już do własnego mieszkania, kupowałam z mężem po narodzinach dziecka. Młodzi rodzice to szczególna grupa maniaków, którzy są w stanie wydać każde pieniądze na zupełnie niepotrzebne sprzęty pod warunkiem, że ktoś im wmówi, że są ważne dla dziecka. Zatem zakupiliśmy profesjonalny nawilżacz powietrza, z jonizatorem, ciepłą i zimną mgiełką do wyboru, pomiarem nawilżania pomieszczenia i innymi bajerami. Nie ma już tego modelu, ale najbliższy jest temu Nawilżacz HB UH 1090.

Nie lubię go zbytnio, bo jest: ciężki (duży pojemnik ma oczywiście tę zaletę, że woda starcza na długo, ale jest niewygodny, kapie, ciężko się odkręca zawór), głośny jak 150 (bulgocze, burczy, pika i piszczy, gdy kończy mu się woda), świeci i generalnie jest na tyle nieporęczny, że rzadko chce mi się go uruchomić. A niestety nawilżacz nie uruchomiony nie wiedzieć czemu wcale nie pomaga na suche powietrze w domu.

Nie wiem, co ten nawilżacz powietrza mierzy jeśli chodzi o poziom nawilżenia, ale uważam, że najlepszym miernikiem jest to, jak mi się śpi. A śpi się z nim włączonym lepiej, pod warunkiem, że nie zacznie wyć, że mu się skończyła woda. Okamieniałam go raz, gdy już całkiem przestał działać. Martwię się nieco o filtr, bo na pewno już nie jest pierwszej świeżości i mimo, że płuczę te kamyki przed każdym użyciem, to mgiełka nie pachnie zbyt dobrze.

Mały profesjonalny nawilżacz powietrza jest też spoko

Czyli… lekka klapa. Ale w domu nadal sucho, więc się postanowiliśmy z mężem nie poddawać i drugiemu dziecku też kupiliśmy dobry nawilżacz powietrza do pokoju, tyle, że tym razem już nie czytaliśmy opinii na forach internetowych ani opisów specyfikacji technicznej i kupiliśmy mały Sencor (jak na zdjęciu). Nie ma to to regulacji poziomu nawilżania, nic nie liczy, ma mały pojemnik na wodę (tylko do małego pomieszczenia się nadaje), ale za to jest cichuteńki, łatwy w obsłudze, jest podświetlany na zielono (magiczne cienie rzuca 😉 i łatwo się go napełnia, co sprawia, że używam go w zasadzie codziennie. Nie piszczy aż tak głośno, gdy kończy mu się woda, a starcza jej na 1 noc. Można go postawić na szafce, bo jest mały i lekki i ma długi kabelek. Wadą jest to, że ponieważ jest właśnie lekki, to jest też przewrotny, co oznacza częstą kałużę w pokoju dziecięcym.

Mam w planach dokupienie jeszcze 2 takich uzdatniaczy powietrza do każdego z pokojów w domu, bo 1 duży nawilżacz i tak nie da rady niestety obskoczyć kilku pokojów jednocześnie.

Wygląd nawilżacza jest ważny

Co więc (moim zdaniem) brać pod uwagę przy zakupie profesjonalnego nawilżacza powietrza?

  1. Wygląd – jest ważny! 😉 W końcu będzie ten nawilżacz stać na widoku i fajnie, jeśli nie jest gigantyczną purchawą. Mi się podobają np. kubiki z serii Stadlera, można też zabawny kaktusik sobie kupić lub coś futurystyczno-kosmetycznego, np. Zelmer w opływowym kształcie podusi.
  2. Głośność – to ciężko sprawdzić w sklepie, ale jeśli jest jakiś nawilżacz podłączony, to warto posłuchać, jakie odgłosy wydaje. (Przy okazji warto obejrzeć też, jak bardzo świecą diody).
  3. Czas działania (zależny od wielkości pojemnika na wodę) – nie musi być to wielka kolubryna, która będzie działać przez kilka dni, ale przyda się, żeby chociaż na 8h starczało wody, a jeśli nie starcza – żeby urządzenie przyjęło to z godnością a nie wyło w niebogłosy, bo dziecki się pobudzą.

Na temat tego, czy mgiełka powinna być ciepła czy zimna, czy powinien być jonizator, czy ultradźwiękowo powinny się rozbijać kropelki itd. się nie wypowiadam, bo szczerze mówiąc, nie jestem w stanie tego zauważyć przy stałym używaniu nawilżacza. Może jest to ważne dla sklepu z cygarami, ale do pokoju dziecięcego (jeśli dziecko nie jest wymagającym alergikiem) czy do sypialni zamiast szmatki na kaloryferze zupełnie starcza podstawowe, niewielkie urządzenie.

Zatem mój typ to: 3 x mały zamiast 1 x duży 😉

Dowiedz się więcej na temat odpowiedniego klimatyzatora na lato.

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologiczne.pl – Napisany przez autora bloga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *