Bądź Smart – kup przystawkę do swojego telewizora

smartTV

Twój telewizor nie obsługuje Smart TV? Nie musisz wydawać ogromnych pieniędzy na nowy odbiornik – wystarczy że wyposażysz się w specjalną elektroniczną przystawkę, a multimedialne treści staną przed Tobą otworem! Na rynku znajduje się kilka modeli oferujących nieco inne usługi. Które urządzenie wybrać?

Z pewnością nie są Wam obce serwisy streamingowe typu HBO Go czy Netflix. Wiele z nich znajduje się w telewizorach typu Smart TV, które prócz możliwości odbioru standardowej, linearnej telewizji, oferują nam wybór wielu aplikacji rozszerzających możliwości naszego odbiornika Część usług oferują też dostawcy usług telekomunikacyjnych, którzy podpisują umowy z dystrybutorami aplikacji i oferują ich usługi w dekoderach. Jeśli nie dysponujemy ani jednym, ani drugim rozwiązaniem, możemy dokupić specjalną przystawkę, która poszerzy możliwości naszego odbiornika.

Na świecie wybór znanych urządzeń tego typu jest całkiem spory. W Stanach można kupić produkty firmowane przez Amazon czy Roku. W Polsce, z racji na ograniczenia w dostępności części usług od dostawców takich jak Amazon, inwestycja w tego typu przystawkę nie ma sensu, bo nie skorzystamy z większości dostępnych w nich usług. Pozostaje nam wybór przystawki opartej o system Android lub tej współpracującej ze sprzętami Apple.

Wszechstronny Android

Zacznijmy od przeglądu przystawek z systemem Android. Na rynku dominuje Chromecast. Jednak to nie tylko ta przystawka oparta na Androidzie jest dostępna na rynku. Znanym i polecanym producentem jest marka VenBOX. Wyjątkowo tanie z kolei są produkty marki Measy a elektronikę ulepszającą możliwości wizualne naszych urządzeń rozszerza również Cabletech. Rozpiętość cen równie duża – od kilkudziesięciu do 200 czy 300 zł.

Cena detaliczna najpopularniejszej przystawki tego typu, czyli Chromecasta to ok. 40 dolarów. Za tę sumę, począwszy od najnowszego modelu Chromecasta mamy już nawet obsługę materiałów 4K. Tak więc miłośnicy dobrej jakości wideo na pewno powinni rozważyć zakup tej małej skrzyneczki. A jest naprawdę mała, bo samo urządzenia znajduje się na końcu krótkiego kabla HDMI i właściwie mieści się nam na dłoni.

Aby obsługiwać produkt, na naszym smartfonie musimy pobrać aplikację Google Home. Co istotne, mimo tego, że Chromecast oparty jest na systemie Android, do jego obsługi możemy używać też iPhone’ów. Skorzystamy też z przeglądarki w naszym komputerze. Z pomocą telefonu nasze urządzenie otrzyma nazwę, połączymy je z siecią WiFi i wybierzemy dodatkowe ustawienia, takie jak tryb gościa, które pożyteczne będzie, gdy będziemy chcieli by z naszego urządzenia mogli korzystać przyjaciele.

Używanie tej przystawki sprowadza się do przenoszenia wyświetlanych w naszym smartfonie obrazów na ekran telewizora czy też wybrania okien aplikacji, które chcemy przenieść na większy ekran. I teraz clue – z technologią, którą obsługuje to urządzenie współpracuje większość aplikacji znajdujących się w sklepach AppStore i Google Play. Główną więc zaletą jest możliwość wyświetlania treści za pomocą Netflixa, HBO Go, Hulu, ale też programów typu VLC, Spotify czy w końcu prezentacji, które z pewnością będą użyteczne każdemu prezentującemu. Zagramy też w mobilne gry, a duży ekran i wirtualne emocje – to coś!

Chromecast jest też wygodny do przenoszenia go analogicznie do pendrive’a i z pewnością trafi do użytkowników, którzy będą chcieli zabrać przystawkę ze sobą w podróż, podłączając ją tym samym do np. hotelowego telewizora. Minusem wciąż pozostaje konieczność obsługi z użyciem zewnętrznego urządzenia.

Apple TV – dla fanów jabłek

Prywatnie dodam, że jednym z najistotniejszych elementów odróżniających Apple TV od Chromecasta jest własny pilot, który umożliwia nam sterowanie urządzeniem, gdy nie mamy pod ręką telefonu. To może się okazać istotne. Zewnętrzny smartfon, tablet czy komputer (a Apple TV współpracuje jedynie ze sprzętem tej samej marki) nie jest niezbędny, choć ta przystawka pozwala na strumieniowanie obrazu z pożądanego urządzenia.

Co jednak ważne – dzięki prostemu pilotowi oraz preinstalowanym w Apple TV aplikacjom, z urządzenia możemy korzystać jedynie gdy to będzie podłączone do WiFi. Zresztą, Apple TV podłączymy również standardowo, z użyciem kabla Ethernet, podczas gdy do Chromecasta potrzebne jest dodatkowe urządzenie, które pozwoli nam na doprowadzenie złącza z siecią do wtyczki.

Co znajdziemy w Apple TV? Możliwość odtwarzania lokalnych plików z urządzenia, z pamięci wewnętrznej, aplikacje takie jak Netflix, HBO Go czy YouTube, a także wiele innych, opartych jednak głównie o rynek Stanów Zjednoczonych. Znajdziemy tu zatem program informacyjny od Bloomberga czy ABC News, trailery filmowe nadchodzących premier kinowych, czy też dostęp do radiostacji, stron typu Vimeo, Flickr czy Vevo.

W przypadku Chromecasta, działanie i klonowanie czy też proste odtwarzanie plików nie stanowiło większego problemu. Natomiast starsze generacje Apple TV miały problem z klonowaniem ekranu – obraz w przypadku wideo widocznie lagował i uniemożliwiał płynne odtwarzanie. Oczywiście, można było zainstalować specjalną aplikację, ta jednak dodatkowo kosztowała. Najnowsze modele podobno są już pozbawione tej niedoskonałości. Co więcej – warto pamiętać, że najnowsza generacje Apple TV nie wspiera obrazu 4K. Z pewnością wszyscy, którzy cenią sobie warunki kinowe w odtwarzaniu wideo zwrócą na to uwagę.

W przypadku Apple TV ogromną rolę gra też cena. To urządzenie to już niemały wydatek. Wersja 32 GB to koszt rzędu 779 zł, 64 GB to już 999 zł. Czy warto? Sprzęt zdecydowanie wzbogaci działanie całego ekosystemu od Apple. Więc posiadacze komputerów, telefonów czy tabletów z jabłkiem na obudowie na pewno się ucieszą i znacząco wzbogacą funkcjonalności swoich urządzeń.