Rowerowe wycieczki w niesamowite miejsca bez wychodzenia z domu? Poznaj Zwift!

Zwift
Zwift

Zwift to aplikacja do trenażera, która pozwala na poczucie się jakby jechało się malowniczą drogą, co więcej – ze znajomymi!

Wyobraźmy sobie sytuację, że mamy już zakupiony rower stacjonarny lub trenażer, wsiadamy na niego i pedałujemy. Przed nami… ściana. I tak godzina, dwie… Ciągle ta sama ściana. Nuda! Opcjonalnie wybieramy wersję z włączonym telewizorem i oglądamy ulubiony program, serial czy film. Czy daje nam to tyle energii, przyjemności i adrenaliny, co jazda górskimi ścieżkami lub chociażby drogą leśną? Raczej nie. Dlatego Zwift to idealna aplikacja dla fanów rowerowania, zwłaszcza w zimie, gdy warunki na zewnątrz nie sprzyjają jeżdżeniu.

Miłośnicy rowerów z pewnością już znają aplikację Zwift, ale warto o niej przypomnieć w okresie zbliżających się śniegów. Aby zacząć używać aplikacji trzeba posiadać trenażer rowerowy z możliwością podłączenia go do komputera. Największą trudność w rozpoczęciu korzystania z aplikacji jest podłączenie urządzenia. Na początku należy podać informacje takie jak puls, kadencja, waga ale też moc. Jeśli trenażer przesyła moc do komputera, to aplikacja obliczy generowaną moc na podstawie prędkości z którą jedziemy i na podstawie typu trenażera. Natomiast jeśli trenażer nie jest wyposażony w taką funkcję, należy posiadać miernik mocy. Jeśli go nie posiadamy, to wyniki mogą być niedokładne ale można radzić sobie z czujnikiem prędkości po ANT+, w którym po sparowaniu z komputerem i ustawieniu według instrukcji urządzenia, odpowiedniego oporu, powinien rejestrować parametry z wystarczającą dokładnością.

To początki. Mogą się wydawać trudne, ale nie jest to aż tak skomplikowane a warto, bo dzięki tym zabiegom, jazda na rowerze w domu przybiera inny wymiar!

O samej aplikacji: jak już odpalamy apkę, mamy do wyboru gracza, czyli jego odcień skóry, płeć, skarpetki, kask itp. i oczywiście trasy, których niestety aktualnie nie jest zbyt dużo, ale dla tych, co chcą spróbować tego typu rozrywki, liczba jest wystarczająca (mamy do wyboru też trasy maratonów i tzw. wycieczki tematyczne). Pedałując, widzimy na ekranie komputera trasę, osoby które z nami jadą online (z całego świata) oraz parametry takie jak moc, tętno, generowana moc, wzniesienia. Można przełączać się na różne widoki: z boku, z przodu, z poziomu ptaka. Jadąc zdobywamy punkty i umiejętności, które w czasie rzeczywistym przesyłane są do aplikacji i widoczne są na ekranie. Za punkty otrzymuje się też możliwość zdobycia dodatkowych akcesoriów jak nowe skarpetki, nowe koła czy koszulkę lidera.

Aktualnie aktywni zawodnicy, z którymi się ścigamy, widzą czas, w jakim pokonujemy daną trasę i rywalizują z nami. Oczywiście Zwift może też służyć do spokojnych wypadów rowerowych ze znajomymi, zwłaszcza, że jest możliwość rozmawiania na czacie z innymi osobami online lub głosowo poprzez program TeamSpeak, ale to chyba rywalizacja z osobami z innych krajów jest najbardziej atrakcyjna i motywująca do dalszej pracy.

Dodatkowo Zwift oferuje kompletne treningi, które ożywiają jazdę i dzięki ustaleniu sobie celów, ułatwiają osiąganie zamierzonych rezultatów.

Zaletą Zwift, w porównaniu do podobnych aplikacji, jest prostota połączenia z trenażerem i dość dobrej jakości grafiki. Projektanci Zwift zrobili świetną robotę naśladując pozycje ciała kolarza w zależności od nachylenia podłoża, prędkości i mocy z jaką jedzie. Efekty dźwiękowe są również dopasowane: np. zjeżdżając ze stromego zbocza, usłyszymy świszczenie wiatru w uszach. Łatwa jest też nawigacja: np. gdy jedziemy szybko w dół, po prostu rejestruje to, że przestajemy pedałować ale dalej prędkość jest zachowana. Oczywiście nie można jej porównywać do wrażeń, jakie daje wirtualna rzeczywistość, która z pewnością wyprze niebawem aplikację, ale gdy nie posiadamy gogli VR, wydaje się być ciekawym rozwiązaniem.