Wimbledon: technologia wchodzi na korty tenisowe!

Tegoroczny Wimbledon podkręca tempo zawodników zaawansowaną technologią. Przeczytaj, jak internet rzeczy szturmuje korty tenisowe.

Internet rzeczy wchodzi do każdej dziedziny życia, a sport jest jednym z podstawowych działów, w którym się go wykorzystuje. Szacuje się, że liczba urządzeń podłączonych do internetu wzrośnie ponad trzykrotnie do 2020 roku. Koszt takich przedmiotów ma wynieść 24 mld dolarów, podczas gdy koszt tradycyjnych urządzeń komputerowych, takich jak smartfony, tablety, smartwatche będzie się zawierać w kwocie 2 mld dolarów.

Nic więc dziwnego, że internet rzeczy pojawił się też na jednym z najsłynniejszych turniejów tenisowych Wielkiego Szlema: Wimbledonie.

Po pierwsze: KAMERY.

W tym roku nie są to zwykłe kamery, rejestrujące grę, ruchy zawodników i rozgrywaną piłkę. Kamery są podłączone do internetu i są wyposażone w funkcję fotografowania. Robią zdjęcia, natomiast niekoniecznie zawodnikom, a wręcz odwrotnie: kibicom! Zdjęcia są następnie przesyłane do superkomputera IBM Watson. Jest to komputer, który wykorzystuje połączenie algorytmów do, między innymi, przetwarzania danych, wyszukiwania informacji i automatycznego wyciągania wniosków. Tutaj fotografie są wykorzystywane do analizy którego zawodnika fani preferują. Głośność fanów na trybunach już nie jest jedynym pomiarem tego, który zawodnik jest bardziej wspierany! Wimbledon planuje wykorzystywać te informacje w celach sprzedażowych: towarów, akcesoriów, gadżetów z graczami, ale też po prostu biletów.

Po drugie: RAKIETY TENISOWE.

Rakieta tenisowa, którą grałam będąc dzieckiem nie dość, że wyglądała komicznie przy obecnych (dłuższy trzon, mniejszy obwód główki), to była zwyczajną, drewnianą rakietą bez żadnego związku z elektroniką czy zaawansowaną technologią. Obecne rakiety tenisowe to przedmioty “HI TECH”, które czują, mierzą, mówią, analizują. Na tegorocznym Wimbledonie zawodnicy używają rakiet z wbudowanymi czujnikami, gromadzącymi dane na temat prędkości uderzenia piłki, kąta wychylenia, wydajność odbicia. Dane są bezpośrednio i w czasie rzeczywistym przesyłane do zsynchronizowanej z rakietą aplikacji, która analizuje zebrane informacje i oferuje porady, jak poprawić grę. Magic! Dodatkowo istnieje możliwość przesyłania niektórych danych do internetu dla fanów, by lepiej zrozumieli, jak działa gra.

Po nowoczesną technologię sięgnął też Jaguar – jeden z oficjalnych sponsorów turnieju. Marka oprócz dostarczenia na mistrzostwa 170 swoich aut w ramach poparcia mistrzostw, stworzyła dla fanów tenisa doświadczenie w wirtualnej rzeczywistości. Fani mogą doświadczać Wimbledonu z perspektywy szkockiego tenisisty – Andy Murraya. Obraz jest przechwytywany przez 125 ruchomych kamer, co daje uczucie jakby się tam naprawdę było. Jeśli nie ma się okularów VR – nie szkodzi, Jaguar postanowił rozdać 20 tysięcy okularów Google Cardboard wraz z zestawami słuchawkowymi. Wystarczy wsunąć smartfona i oglądać w serwisie Youtube niesamowite filmy 360.

Więcej o Wimbledon VR experience znajdziecie tu:

A na koniec coś na rozluźnienie. Lavazza, która jest także sponsorem turnieju serwuje na kortach kawę. Ale nie byle jaką! Specjalny ekspres do kawy, podłączony do komputera drukuje twarze znanych zawodników na piance cappuccino! Oto jak działa:

A @judmoo themed cappuccino? @Lavazza are serving up coffee with a twist in #TheQueue pic.twitter.com/BNaQb9J9s3

— Wimbledon (@Wimbledon) 29 czerwca 2016

Kocham to!

Internet przedmiotów może zmienić turnieje sportowe w wielu zakresach. Może zwiększyć doświadczenia fanów, zawodników, poprawić sędziowanie i analizę całego turnieju. A co za tym idzie, pomoże wprowadzać kolejne innowacje! Osobiście wierzę, że potencjał IoF jest ogromny! Mimo to niestety widać, że internet rzeczy z deszczem na razie sobie nie radzi (ale może to też tylko kwestia czasu) 😉

Tekst pozyskany z archiwalnej wersji strony technologiczne.pl – Napisany przez autora bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *